Krótka historia teatru

Krótka historia teatru

Niedawno wydana Scena Lublin Jarosława Cymermana, Grzegorza Kondrasiuka i Dominika Gaca, zainspirowała nas do krótkiego przypomnienia rozwoju teatru. Jak wyglądały jego początki? Co sprawdziło się na gruncie Polskim? Zapraszamy do lektury.

Teatr antyczny

Wszystko zaczęło się w antycznej Grecji od obrzędów związanych z Dionizosem. W śpiewanych podczas obchodów pieśni  biesiadnych można znaleźć zalążki komedii. Zupełnie inne korzenie ma tragedia. Ta z kolei początki swe zawdzięcza pieśniom uroczystym.

Chcąc przypisać tragedii greckiej pewne cechy, należałoby przywołać chociażby jej tematykę, opartą na mitach, fatum, rozumianej jako siła sprawcza czyhająca na wybitną jednostkę skłóconą z losem, hamartię – tragiczną winę bohatera, który błędnie rozpoznaje własną sytuację, czy hybris – dumę prowadzącą go do klęski. Do tego trzeba również zaliczyć tragiczną ironię, która wyznacza los bohatera. Wszystko to miało doprowadzić do upragnionego przez widza katharsis, czyli oczyszczenia wynikłego z silnych emocji, wzruszenia ducha. Wyróżnić można również formalne wymogi w postaci przestrzegania zasady trzech jedności (czasu, miejsca i akcji) oraz zasady decorum (stosowności).

Teatr romantyczny

Romantyzm, chcący przemówić do uczuć odbiorcy, bardzo często korzystał z możliwości utworów teatralnych.  Warto jednak pamiętać, że w większości teksty te były niestety niesceniczne. Przykładowo, prapremiera Kordiana Juliusza Słowackiego miała miejsce dopiero w 1899 roku. Słowacki pisał swój utwór z myślą o scenach europejskich, mając świadomość, iż jego wystawienie w Polsce jest niemożliwe, nie tylko ze względu na sytuację polityczną w kraju, ale również brak wystarczających możliwości technicznych polskiego teatru. Na scenie warszawskiej czy krakowskiej tamtego okresu niemożliwym byłoby ukazanie m.in. deszczu tysiąca szatanów.

Teatr romantyczny jest więc teatrem nie ducha, lecz ambicji. Podczas gdy teatr antyczny charakteryzował minimalizm, teatr romantyczny pełen jest gestów i wielkich słów.

Teatr pozytywistyczny i młodopolski

Po utracie przez Polskę niepodległości teatr nie spełnia już prymarnie funkcji humanitarnej, ani funkcji narodowotwórczej utrzymania polskości. Teraz teatr staje się ostoją idei społecznych.

Warto dodać, iż teatr pozytywistyczny opierał się na tematach historycznych, gdyż czerpał z historii Polski i Słowian, oraz na problemach mieszczańskich, a główny prym wiodły: komedia mieszczańska, obyczajowa, farsy i operetki. Teatr mieszczański ukazywał codzienność zwykłych ludzi, proste zdarzenia i tragedie omyłek, a wypełniał je humor językowy i sytuacyjny.

Teatr XX wieku

Do końca epoki pozytywizmu, głównym głosem decyzyjnym w polskim teatrze byli uznani aktorzy, dla których niejednokrotnie pisane były role w przedstawieniach. W momencie wkroczenia w dobę XX wieku zaczyna się zwiększać rola reżysera, który coraz śmielej i pewniej decyduje o strojach, scenografii i niweluje grę przesady. Powstają pierwsze faktyczne interpretacje sztuk (a nie jedynie ich sceniczne odczytania). Aktorzy w teatrze krakowskim zaczynają grać w głębi sceny, porzucając dotychczasową statyczność.

Prężnie rozwijał się w tym czasie również teatr lwowski, w którym dostęp do nowości teatralnych był nieograniczony. Wystawiano na jego deskach także liczne ekspresjonistyczne i symboliczne dramaty.

Wiek XX to już początek rozwoju kinematografii, a tym samym opozycji teatr-kino, sztuka-film, żywe-martwe, niszowe-popularne, wysokie-niskie.

 

Źródła:

Dramat i teatr pozytywistyczny, T. 1, red. Ratajczak D., Wrocław: Wiedza o Kulturze, 1992.

Kowalczykowa A., Dramat i teatr romantyczny, Warszawa: IBL, 1997.

Chodkowski R. R., Teatr grecki, Lublin: TN KUL, 2003.

Reklamy

Daj dychę! Zbieramy na kolejną publikację

Daj dychę! Zbieramy na kolejną publikację

Pamiętasz powieść „Czerwień Humeru„? Udało nam się ją wydać dzięki wsparciu wspaniałych ludzi: miłośników literatury fantasy, zapalonych czytelników, wspierających kulturę i samego autora — Rafała Sawickiego. Nasza zbiórka, zorganizowana na portalu Wspieram Kulturę, zakończyła się sukcesem. Radości nie było końca, wspierających obdarowaliśmy prezentami, a powieść wreszcie mogła pojawić się w internetowej księgarni Przecinka. Kiedy nadarzyła się okazja przygotowania do publikacji kolejnego dzieła — Milczenie satyra autorstwa Kamila Chachuły — postanowiliśmy skorzystać ze sprawdzonej już ścieżki finansowania i ponownie wystartowała internetowa zbiórka. Tym razem również szczerze liczymy na pomoc wspierających kulturę! Projekt Milczenie satyra — cykl esejów Kamila Chachuły można wspomóc za pośrednictwem, zaprzyjaźnionego portalu, Wspieram Kulturę, a konkretnie pod tym linkiem. Liczy się każda wpłata, dlatego tegoroczną zrzutkę organizujemy pod hasłem: Daj dychę!

Dlaczego wydanie tej publikacji jest dla nas tak ważne? Ponieważ autor to niezwykle utalentowany młody człowiek, który zgłosił się do nas z już ukształtowanym stylem, wyrazistością i imponującymi doświadczeniami literackimi. Teksty Kamila są połączeniem tradycji i awangard literackich, eksperymentem stylistycznym, a tym samym ewenementem, odmiennym od tego, co można nazwać standardem. Chcemy, aby publikacja objęła cykl krótkich utworów, powiązanych ze sobą jedynie tematem przewodnim i osobą autora. Każda z części owej serii będzie miała indywidualny projekt typograficzny, odpowiadający jej tematowi. Kompozycja oraz walory edytorskie będą odpowiadały współczesnym sposobom lektury. Można je czytać wygodnie na różnych nośnikach: w podróży, do porannej kawy albo tuż przed snem. Nie są to rozległe traktaty, a zwarte, choć gęste od trafnych uwag i spostrzeżeń, eseje.

projectBig
Kamil Chachuła jest osobą niezwykle wrażliwą, czego wyraz daje w swoich esejach. Źródło: archiwum prywatne autora.

 

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy tej przepięknej treści nie ubrali w ciekawą formę. Dlatego Milczenie satyra przygotujemy w formie najnowocześniejszego ebooka: z przypisami w formie interaktywnej, aktualnymi i archiwalnymi zdjęciami miejsc, do których autor się odnosi oraz jego własnoręcznymi ilustracjami. Dzięki nowym technologiom edytorskim możemy przenieść się niemal fizycznie w świat opisywany przez Kamila, widzieć to, co on i przechadzać się po tych samych uliczkach choćby starego Lublina. Wszystko to uczyni lekturę zbioru naprawdę niezwykłą.

projectBig-2
Dodatkowym autotem „Milczenia satyra” będą odręczne ilustracje autora, którymi ozdobimy wnętrze książki. Źródło: prace własne autora.

Jesteś przekonana Droga Czytelniczko? A czy ty Drogi Czytelniku już zerkasz z zapałem na stronę zbiórki? Mamy nadzieję, że tak i gorąco Was zachęcamy do udzielenia nam ponownie kredytu zaufania w postaci wpłaty do projektowej kieszeni. Szczerze na Was liczymy, a z doświadczenia wiemy już, że nie zawodzicie.

Pamiętaj więc, że możesz dorzucić się do zbiórki, wpłacając nawet niewielkie kwoty. Potrzebne linki znajdziesz tutaj. A jeśli już jesteś głodny twórczości Kamila, zapraszamy  do lektury jego tekstów, które ukazują się na blogu Egzystencjalne bluzgi.

O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru”

O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru”

Czasami z opisywaniem powieści jest jak z relacjonowaniem smaku potraw: można, ale nic nie zastąpi osobistego doświadczenia. Cóż więc lepiej mogłoby przekonać o wartości „Czerwieni Humeru” niż fragment fabuły? Naszym zdaniem nic. Może poza fragmentem zilustrowanym dynamicznym obrazem. Sami nie możemy się doczekać takiej wizualizacji, ale jej powstanie leży w Waszych rękach. Przypominamy, że zbiórka trwa na Wspieram Kulturę.

Czytaj dalej„O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru””

Żeby działało – kilka słów o tworzeniu tekstu, czyli przepis na skuteczność

Żeby działało – kilka słów o tworzeniu tekstu, czyli przepis na skuteczność

Często słyszy się, że samo pisanie tekstu nie było takie straszne, najtrudniej zacząć, a potem już jakoś idzie. Komu ten temat jest bliski? No właśnie. Może warto zatem zastanowić się dlaczego początki są takie trudne i co zrobić, aby finalnie tekst był dosmakowany.

Czytaj dalej„Żeby działało – kilka słów o tworzeniu tekstu, czyli przepis na skuteczność”

„Czerwień Humeru” — powieść od wyklejki

„Czerwień Humeru” — powieść od wyklejki

Gotowaniu dobrze jest przyglądać się od kuchni, a książkom — od wyklejki. Przedstawiamy Wam kulisy powstawania „Czerwieni Humeru”, o których opowiada sam autor: Rafał Sawicki.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Powieść fantasty — jak to się robi?

— Rafale, podobno nie tylko książka jest ciekawa, ale także historia jej powstania, czy to prawda?

— Tak, zdecydowanie. Tym bardziej, że napisanie książki, która ostatecznie spodobała się wydawnictwu uważam za osobisty sukces. Zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności.

— Właśnie, jakie okoliczności towarzyszyły powstaniu książki?

— To była ciężka i satysfakcjonująca praca. Ciężka, ponieważ równocześnie byłem zatrudniony na etacie jako menedżer, a po pracy miałem obowiązki społeczne Prezesa Zarządu Fundacji Kreatywności i Innowacyjności w Działaniu. No i nie zapominajmy o życiu prywatnym.

— Jak to pogodziłeś?

— Najwięcej czasu zajęło mi skrupulatne planowanie książki. Rozdział po rozdziale. Samo pisanie poszło w miarę szybko. Wstawałem codziennie tuż po 5 rano i przed pójściem do pracy, pisałem.  Wychodziły mi jakieś dwie godziny pisania dziennie. Działając systematycznie, udało mi się ukończyć książkę.

— A co robiłeś, gdy nie miałeś weny na pisanie od rana?

— Brak weny to tylko wymówka. Jeśli stawiałem sobie cel: “napisać określoną partię tekstu”, robiłem to bez względu na wszystko. Wena pojawia się, kiedy przechodzisz do działania.

— Gdybyś miał jakoś zareklamować książkę czytelnikom, co byś o niej powiedział?

— Sądzę, że osiągnąłem cel. Chodziło mi o stworzenie powieści fantasy, która wciąga, przyjemnie się ją czyta i stanowi odskocznię od codzienności. W mojej pracy zawodowej zarządzam i szkolę ludzi, stwarzam im możliwość rozwoju zawodowego. Pisząc książkę, chciałem dać coś, co pozwoli naładować psychiczne baterie po ciężkim dniu albo bardzo miło spędzić weekend.

Kim jest Rafał Sawicki?

Z wykształcenia socjolog, z zawodu menedżer i trener rozwoju osobistego. Społecznie pracuje jako Prezes Fundacji Kreatywności i Innowacyjności w Działaniu. Prywatnie interesuje się historią starożytną, tematyką przywództwa, boksem, a od niedawna historyczną szermierką średniowiecznym mieczem długim. Wymienione sporty woli uprawiać osobiście niż oglądać w telewizji. 😉

Optymistyczny, przyjazny i inspirujący. Uwielbia tworzyć, a także łączyć sprawdzone koncepcje tak, żeby wyszło ciekawie. Uważa, że pisanie książki jest trochę jak przeprowadzanie kampanii wojskowej. Ostateczny sukces zależy w równej mierze od planowania, co od ciężkiej pracy na linii frontu.

O książce

Chociaż “Czerwień Humeru” to książka idealna dla każdego amatora fantastyki, przypadnie do gustu także wielbicielom militariów z minionych epok, intryg politycznych i różnorodnych przygód.

W prosty, choć niekiedy brutalny sposób, przedstawia dylematy moralne postaci, ich losy i przemiany. Nie brakuje także emocjonujących pojedynków na miecze, epickich bitew i miotanych przez czarodziei kul ognia.

Ta powieść potrafi wciągnąć i  wzruszyć. Złapać za żołądek w oczekiwaniu na to, co się wydarzy i trzymać tak w niepokoju kolejną chwilę, by wreszcie odkryć karty. Jednak “Czerwień Humeru” daje przede wszystkim, rzadką w dzisiejszym świecie, możliwość wyluzowania się.

P.S. Najlepiej czyta się rano z filiżanką czarnej kawy albo wieczorem z zimnym piwem w ręku. 😉

Napisałem książkę i co teraz?

Napisałem książkę i co teraz?

Jedni mówią, że potrzebują weny, a kiedy już się ona pojawi, pisanie przebiega błyskawicznie. Inni utrzymują, że wystarczy dobry pomysł, plan i systematycznie wykonywanie kolejnych punktów. Skupienie, muzyka, kawa, wiele godzin spędzonych przed komputerem i w końcu jest. Książka gotowa. Podekscytowany autor dzierży w dłoniach swoje dzieło i co teraz?

9qevp5yho3

Sposobów opublikowania książki drukiem (albo w wersji elektronicznej) jest kilka: współpraca z tradycyjnym wydawnictwem, umowa z jednostką akademicką, w której autor pracuje, publikacja w internecie (np. na własnej stronie internetowej) czy self-publishing. Wybór między tymi ścieżkami sprowadza się w zasadzie do odpowiedzi na pytanie: ile pieniędzy mogę w to zainwestować, jak dużo czasu mogę temu poświęcić albo czy mam wystarczające kompetencje, żeby przejść przez ten proces samodzielnie. O każdej z tych opcji powiedziano już wiele, każda ma wady i zalety, ale jest (co najmniej) jeden czynnik o niebagatelnym znaczeniu, który często przeważa szalę — finansowa gratyfikacja dla autora.

Czytaj dalej„Napisałem książkę i co teraz?”