O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru”

O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru”

Czasami z opisywaniem powieści jest jak z relacjonowaniem smaku potraw: można, ale nic nie zastąpi osobistego doświadczenia. Cóż więc lepiej mogłoby przekonać o wartości „Czerwieni Humeru” niż fragment fabuły? Naszym zdaniem nic. Może poza fragmentem zilustrowanym dynamicznym obrazem. Sami nie możemy się doczekać takiej wizualizacji, ale jej powstanie leży w Waszych rękach. Przypominamy, że zbiórka trwa na Wspieram Kulturę.

Continue reading „O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru””

Reklamy

Żeby działało – kilka słów o tworzeniu tekstu, czyli przepis na skuteczność

Żeby działało – kilka słów o tworzeniu tekstu, czyli przepis na skuteczność

Często słyszy się, że samo pisanie tekstu nie było takie straszne, najtrudniej zacząć, a potem już jakoś idzie. Komu ten temat jest bliski? No właśnie. Może warto zatem zastanowić się dlaczego początki są takie trudne i co zrobić, aby finalnie tekst był dosmakowany.

Continue reading „Żeby działało – kilka słów o tworzeniu tekstu, czyli przepis na skuteczność”

„Czerwień Humeru” — powieść od wyklejki

„Czerwień Humeru” — powieść od wyklejki

Gotowaniu dobrze jest przyglądać się od kuchni, a książkom — od wyklejki. Przedstawiamy Wam kulisy powstawania „Czerwieni Humeru”, o których opowiada sam autor: Rafał Sawicki.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Powieść fantasty — jak to się robi?

— Rafale, podobno nie tylko książka jest ciekawa, ale także historia jej powstania, czy to prawda?

— Tak, zdecydowanie. Tym bardziej, że napisanie książki, która ostatecznie spodobała się wydawnictwu uważam za osobisty sukces. Zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności.

— Właśnie, jakie okoliczności towarzyszyły powstaniu książki?

— To była ciężka i satysfakcjonująca praca. Ciężka, ponieważ równocześnie byłem zatrudniony na etacie jako menedżer, a po pracy miałem obowiązki społeczne Prezesa Zarządu Fundacji Kreatywności i Innowacyjności w Działaniu. No i nie zapominajmy o życiu prywatnym.

— Jak to pogodziłeś?

— Najwięcej czasu zajęło mi skrupulatne planowanie książki. Rozdział po rozdziale. Samo pisanie poszło w miarę szybko. Wstawałem codziennie tuż po 5 rano i przed pójściem do pracy, pisałem.  Wychodziły mi jakieś dwie godziny pisania dziennie. Działając systematycznie, udało mi się ukończyć książkę.

— A co robiłeś, gdy nie miałeś weny na pisanie od rana?

— Brak weny to tylko wymówka. Jeśli stawiałem sobie cel: “napisać określoną partię tekstu”, robiłem to bez względu na wszystko. Wena pojawia się, kiedy przechodzisz do działania.

— Gdybyś miał jakoś zareklamować książkę czytelnikom, co byś o niej powiedział?

— Sądzę, że osiągnąłem cel. Chodziło mi o stworzenie powieści fantasy, która wciąga, przyjemnie się ją czyta i stanowi odskocznię od codzienności. W mojej pracy zawodowej zarządzam i szkolę ludzi, stwarzam im możliwość rozwoju zawodowego. Pisząc książkę, chciałem dać coś, co pozwoli naładować psychiczne baterie po ciężkim dniu albo bardzo miło spędzić weekend.

Kim jest Rafał Sawicki?

Z wykształcenia socjolog, z zawodu menedżer i trener rozwoju osobistego. Społecznie pracuje jako Prezes Fundacji Kreatywności i Innowacyjności w Działaniu. Prywatnie interesuje się historią starożytną, tematyką przywództwa, boksem, a od niedawna historyczną szermierką średniowiecznym mieczem długim. Wymienione sporty woli uprawiać osobiście niż oglądać w telewizji. 😉

Optymistyczny, przyjazny i inspirujący. Uwielbia tworzyć, a także łączyć sprawdzone koncepcje tak, żeby wyszło ciekawie. Uważa, że pisanie książki jest trochę jak przeprowadzanie kampanii wojskowej. Ostateczny sukces zależy w równej mierze od planowania, co od ciężkiej pracy na linii frontu.

O książce

Chociaż “Czerwień Humeru” to książka idealna dla każdego amatora fantastyki, przypadnie do gustu także wielbicielom militariów z minionych epok, intryg politycznych i różnorodnych przygód.

W prosty, choć niekiedy brutalny sposób, przedstawia dylematy moralne postaci, ich losy i przemiany. Nie brakuje także emocjonujących pojedynków na miecze, epickich bitew i miotanych przez czarodziei kul ognia.

Ta powieść potrafi wciągnąć i  wzruszyć. Złapać za żołądek w oczekiwaniu na to, co się wydarzy i trzymać tak w niepokoju kolejną chwilę, by wreszcie odkryć karty. Jednak “Czerwień Humeru” daje przede wszystkim, rzadką w dzisiejszym świecie, możliwość wyluzowania się.

P.S. Najlepiej czyta się rano z filiżanką czarnej kawy albo wieczorem z zimnym piwem w ręku. 😉

Fantastyka nowej przygody?

Fantastyka nowej przygody?

Ostatnimi czasy w telewizji rośnie popularność tzw. kina nowej przygody. To powrót do klasyki klimatu filmów, takich jak „Indiana Jones” czy „Goonies”. Coraz liczniejsze produkcje, ze świetnym „Stranger Things” na czele, czerpią pełnymi garściami z historii przepełnionych epizodycznymi wątkami fabularnymi, walką z wrogiem, niepokonanymi i wyidealizowanymi bohaterami, ale też misjami ratowania świata przed wielkim niebezpieczeństwem. A co z książkami? Widzicie, jestem wielkim fanem fantastyki, i czytając „Czerwień Humeru”, pomyślałem, że mam do czynienia z protoplastą nowego gatunku – fantastyki nowej przygody.

fantasy-1701148_960_720

„Czerwień…” to książka fabularnie zbliżona chyba najbardziej do „Achai” Andrzeja Ziemiańskiego. Oto mamy świat kilku krain, państw-miast i jednego imperium, siejącego postrach wśród swoich sąsiadów. W pewnym momencie Continue reading „Fantastyka nowej przygody?”

Napisałem książkę i co teraz?

Napisałem książkę i co teraz?

Jedni mówią, że potrzebują weny, a kiedy już się ona pojawi, pisanie przebiega błyskawicznie. Inni utrzymują, że wystarczy dobry pomysł, plan i systematycznie wykonywanie kolejnych punktów. Skupienie, muzyka, kawa, wiele godzin spędzonych przed komputerem i w końcu jest. Książka gotowa. Podekscytowany autor dzierży w dłoniach swoje dzieło i co teraz?

9qevp5yho3

Sposobów opublikowania książki drukiem (albo w wersji elektronicznej) jest kilka: współpraca z tradycyjnym wydawnictwem, umowa z jednostką akademicką, w której autor pracuje, publikacja w internecie (np. na własnej stronie internetowej) czy self-publishing. Wybór między tymi ścieżkami sprowadza się w zasadzie do odpowiedzi na pytanie: ile pieniędzy mogę w to zainwestować, jak dużo czasu mogę temu poświęcić albo czy mam wystarczające kompetencje, żeby przejść przez ten proces samodzielnie. O każdej z tych opcji powiedziano już wiele, każda ma wady i zalety, ale jest (co najmniej) jeden czynnik o niebagatelnym znaczeniu, który często przeważa szalę — finansowa gratyfikacja dla autora.

Continue reading „Napisałem książkę i co teraz?”

Prowadzimy fundację

Prowadzimy fundację

Niedawno przeczytałyśmy w internecie artykuł, którego autor wyjaśniał: prowadzę fundację, nie zbieram na chore dzieci. My też! Fundacja nie jest firmą, ale też nie musi być działalnością charytatywną. Pomagamy wielu ludziom realizować ich marzenia pisarskie i odnieść sukces. Mamy nie mniejsze serca niż ci, którzy ratują ludzkie życie.

logo-przecinek-kolorowe

Dlaczego nie chciałyście otworzyć firmy? Przecież sprzedajecie książki, czy to nie jest działalność gospodarcza? — niejednokrotnie usłyszałyśmy takie albo tym podobne pytania. Ciągle je słyszymy. To zrozumiałe, że pomysły nieoczywiste, jak nasz, budzą zdziwienie wśród ludzi. Zwłaszcza zważywszy na stereotypowe pojmowanie fundacji w naszym społeczeństwie. Kojarzą się one ze zbiórkami pieniędzy dla osób, których życie i zdrowie jest zagrożone; dla biednych, bezdomnych; dla tych, którzy potrzebują pomocy, by znów zacząć normalnie funkcjonować; dla zwierząt żyjących w schroniskach – wymieniać można by długo. Całym sercem kibicujemy wszystkim, którzy podejmują tak szczytne inicjatywy. My jednak postanowiłyśmy podjąć próbę rozwiązania innego problemu.

Continue reading „Prowadzimy fundację”