Jak napisać dobre streszczenie?

Jak napisać dobre streszczenie?

Streszczenia są przydatne w pracach naukowych, popularnonaukowych czy tekstach literackich. Krótkie formy wypowiedzi potrafią dać w kość, ponieważ nie jest łatwo w tak krótkim tekście odzwierciedlić wszystkich najważniejszych informacji. Na szczęście jest kilka trików, które pomogą napisać dobre streszczenie.

Schemat streszczenia 

 

Zacznijmy od schematu streszczenia:

{TEMAT, REMAT

+

(AUTOR, ODBIORCA, OPERACJE, METODA, MATERIAŁ, ZAŁOŻENIE, INTENCJE, IDEA)}

Niezbędne elementy streszczenia

 

Wyróżniamy dwa niezbędne elementy w tworzeniu tego typu wypowiedzi. Jest to temat i remat.

Temat – to, o czym jest mowa w tekście.

Pytania pozwalające określić temat tekstu:

– O czym się mówi w tekście?

– Czego dotyczy tekst?

– Jaka jest główna myśl/problem tekstu?

Remat (gr. rhema: orzekanie) – to, co się na dany temat mówi.

Pytania pozwalające odtworzyć i zreferować remat tekstu:

– Co na temat problemu zostało powiedziane w tekście?

– Co autor tekstu mówi w nim o głównym temacie/problemie?

 

Fakultatywne elementy streszczenia

Wyróżniamy osiem elementów fakultatywnych tego typu wypowiedzi. Jest to:

– Kto napisał tekst? Nadawca/autor

– Do jakiego odbiorcy tekst jest adresowany? Odbiorca/adresat

– Co robi (jakie operacje wykonuje) autor w płaszczyźnie: badawczej, poznawczej, logicznej, językowo-informacyjnej, kompozycyjnej? Operacje

– Na jakiej podstawie materiałowej, empirycznej opiera autor swoje stwierdzenia? Materiał

– Na jakich założeniach (teoretycznych) opiera autor swoje stwierdzenia? Założenia

– Jakimi metodami posługuje się autor w dochodzeniu do stwierdzeń? Metoda

– Z jaką intencją (celem) wypowiada się autor? Intencje

– Jaka jest ogólna idea (koncepcja, myśl przewodnia) tekstu? Idea

Postaraj się odpowiedzieć na te pytania, a napiszesz dobre streszczenie.

 

Błędne streszczenie to takie, które:

  • zawiera informacje inne niż zawarte w temacie lub remacie,
  • zawiera: dialogi, fragmenty tekstu, opinie czytającego tekst, polemikę czytającego z jakimś stwierdzeniem z tekstu,
  • ma więcej niż jedną stronę (prawidłowe streszczenie ma około 200 słów – pół stronicy).

 

Bibliografia:
J. Bartmiński, S. Niebrzegowska-Bartmińska, Tekstologia, Warszawa, 2011.

Reklamy

Milczący satyr – poznajcie temat przewodni esejów Kamila Chachuły

Tytuł nowego projektu wydawniczego Przecinka dla niektórych brzmi pewnie enigmatycznie. Postanowiliśmy więc uchylić rąbka tajemnicy i zaprezentować fragment dzieła, którego wydanie pragniemy sfinansować dzięki zbiórce prowadzonej w serwisie Wspieram Kulturę. Poznajcie tytułowego satyra, a przynajmniej jedno z jego wielu oblicz…

Jacob_Jordaens_-_Satyr_Playing_the_Pipe_(Jupiter's_Childhood)_(fragment)_-_Google_Art_Project
Satyr Playing the Pipe (Jupiter’s Childhood) (fragment), Jacob Jordaens, źródło: Wikimedia Commons.

Brodaty satyr cynicznie uśmiecha się, tonąc w pijanym blasku wielkości swego bóstwa. Tańcząca kreatura, jakby zwinny diabeł wślizguje się w członki leżących bezwładnie zwłok, odzierając je z jakiejkolwiek godności intelektualnej, po czym porywa ciała na drugą stronę, topiąc w tafli krwawoczerwonej, gęstej wody. Ów antyczny towarzysz tragicznego chłopczyka odzianego w bujny, kwietny wieniec na skroniach upaja się poczuciem wszelakiego upadku, porażki, zniewolenia tak, jak widział to w poniżonym obliczu rozdzieranego na strzępy idola, rozrzuconego pomiędzy złociście lśniącymi pąkami nikomu nieznanych roślin. Mówił niewyraźnie, używając osobliwego języka na pograniczu nietrzeźwej liryki oraz impulsywnie wyrzucanych z siebie bluzgów: ta kudłata kreatura posiadała w sobie pewną magiczną aurę jednoczesnego urzekania tym, co otrzymał w darze od umierającego bożka i odstraszania zwykłych ludzi podążających w życiu drogą prawości oraz racjonalizmu. – Tak, mam w sobie krztę satyra, ponieważ tak jak satyr jestem cieniem pewnej idei. Odłamkiem adamowego żebra. Pękniętą czaszką trackiego wygnańca. – Poszukuję odpowiedniej formy poza formą słów, przez którą wyrażę niesamowitą ekstazę mną poruszającą, prowokującą do wypowiadania istotnych treści. Takich, jakich nie oczekują ludzie, a takich, jakie nasycą egoizm, indywidualizm i poczucie nadzwyczajności.

W sylwetce dionizyjskiego towarzysza odnajduję w zasadzie całość artystycznej kreacji, jaką wypracowali w sobie pisarze, zwłaszcza ci romantyczni, chociaż bliżej modernistom do tej ekspresjonistycznej postaci aniżeli dziewiętnastowiecznym szlifierzom estetyki. Gdyby w satyrze dopatrywać się uosobienia brzydoty, zgarbienia, amoralności czy też wszelkiej niedoskonałości, to cała epoka romantyzmu, szczególnie niemieckiego, może przezeń być zobrazowana; przecież J.W. Goethe, który w rozmowie z Eckermannem napomknął znacząco, że klasycyzm wiąże z tym, co zdrowe a nowy wówczas nurt z tym, co skrzywione popełnił w 1773 roku mało znany dramat pod tytułem „Satyr”. Co znamienne, był to też jeden z licznych (obok „Fausta” czy „Epigramów weneckich”) pretekstów do krytyki chrześcijaństwa pod płaszczykiem ukazania walki namiętności, pojedynku pogaństwa z chrystusową religią ukazany w scenie, w której jednym z obrazoburczych zadań antycznego demona jest wrzucenie do rzeki pustelniczego krucyfiksu. Dla Nietzschego zaś Goethe stanowił prototyp nadczłowieka, a wiara, jaką krzewił – wiara w ideały klasyczne, greckie, szlachetne – została przez niemieckiego myśliciela ochrzczona mianem Dionizosa. Sam Nietzsche odrzucił wszelką świętość na rzecz tożsamości jarmarcznego błazna, co nawiązuje do platońskiego Alcybiadesa z „Uczty”, tymi słowami tytułującego Sokratesa — najszkaradniejszego z inteligentnych satyrów. Sekretny, wręcz onanistyczny podziw Friedricha Nietzschego wobec Sokratesa prześwituje już w “Jutrzence” – pozytywnej krytyce sokratejskich doktryn, triumf przeżywa zaś na kartach “Wiedzy Radosnej”: „Podziwiam odwagę oraz mądrość Sokratesa we wszystkim, co powiedział, co uczynił i czego nie powiedział”. Z kolei w “Narodzinach tragedii” autor pisze tak: „[Sokrates] wiedział, co robi: pragnął śmierci. Była dlań doskonałą okazją, by pokazać do jakiego stopnia przezwyciężył strach i wszelką słabość ludzką oraz jak wielką misją obarczyli go bogowie. […] Namiętności zostały zwyciężone; duch zapanował nad życiem i wybrał śmierć. Wszystkie systemy moralne starożytności próbują zrozumieć oraz pojąć znaczenie tegoż wzniosłego aktu. Sokrates zwyciężający lęk przed śmiercią jest ostatnim modelem mędrca, […] zwyciężającego instynkty mądrością”. Ów pederasta Sokrates zdawał się być tak niemieckiemu myślicielowi bliski, iż ten niejako zmagał się z naleciałościami antycznego echa, odbijającego się o twardy głaz germańskiej dumy Nietzschego. Obsesyjna fascynacja ograniczała się przy tym do ucieleśniania przez Sokratesa pewnych filozoficznych idei – tak, jak ujmował to Platon w dialogach. Sokrates jako – mówię to z tego całą świadomością – “punkt zwrotny” w dziejach jest też znaczącym uosobieniem najważniejszych, nietzscheańskich ideałów, w tym najistotniejszego: pełnego pasji człowieka mogącego kontrolować namiętności. Podobnie, jak w przypadku Johanna Wolfganga Goethego, Friedrich Nietzsche odnajduje jednostkę, która charakterowi swemu nadaje styl [“Wiedza Radosna”] i dąży ku całkowitości [“Zmierzch Bożyszcz”] – człowiek taki żyje najczęściej u progu czegoś, co filozof zwykł zwać d e k a d e n c j ą; dokonuje – jednostka ta – aktu autokreacji oraz integracji na skraju destrukcji i dezintegracji. Czyżby więc Sokrates był pierwszym i ostatnim, autentycznym satyrem intelektu, abstrahując od pewnych ról, jakie nakładali na siebie niczym maski późniejsi demiurgowie sztuki?

Partykuła. Emocje w słowach

Partykuła. Emocje w słowach

Umiejętność właściwego posługiwania się językiem ułatwia komunikację z ludźmi, a także usprawnia pracę nad książką czy innymi formami związanymi z tekstem. Dlatego też dzisiaj o rodzajach partykuł oraz spornej kwestii partykuły nie, która jest niesłychanie ważną częścią naszego języka. Gotowi?

Definicja

Partykuła to niesamodzielna i nieodmienna część mowy, nadająca wyrazom lub całemu zdaniu swoisty odcień znaczeniowy. Wystarczy dodać do wypowiedzi partykułę np. no, niech, by, nawet, właśnie i niekiedy wszystko nabiera innego znaczenia. Z pewnością sami bardzo często doświadczacie. Ale należy pamiętać, iż partykuły nadają wypowiedziom różny sens. Jej użycie w zdaniu pozwala na bardziej emocjonalne nacechowanie komunikatu, a to niezwykle ważna funkcja języka.

Partykuła: rodzaje

W gramatyce języka polskiego znajdziemy 11 rodzajów partykuł. Niektóre z nich mogą być dużym zaskoczeniem. Oto rodzaje partykuł:

  • akcentująca: się (pisze się),
  • mnożna: razy (dwa razy),
  • ograniczająca: tylko (uczył się przyrody tylko dwa lata),
  • przecząca: ani, nie (ani mi się śni!),
  • przypuszczająca: by, chyba (chyba by tego nie chciał),
  • pytająca: czy, li (Czy muszę to zanieść? Znaszli ten tekst?),
  • rozkazująca: niech, niechaj (Niech Pani wejdzie! Niechaj nikt nie zaczyna beze mnie!),
  • twierdząca: tak (właśnie tak),
  • wątpiąca: bodajże (było to bodajże w sobotę),
  • wzmacniająca: -no, -ż, -że, -żeż (Chodź no! Gdzież on jest? Mówże ciszej! Ożeż ty orzeszku ;),
  • życząca: oby (Oby tak było!).

Na szczęście na co dzień nie musimy rozróżniać partykuł. Są tak ważne i potrzebne w języku, że uczymy się ich jako małe dzieci. Stąd po prostu wiemy, jak ich używać.

Pisownia partykuły nie

Często mamy dylemat: zapisać to łącznie czy rozdzielnie? W słownikach ortograficznych możemy znaleźć odpowiedź na wiele pytań dotyczących pisowni, ale na dłuższą metę może się to stać uciążliwe. Wystarczy telefon z dostępem do internetu, by mieć dostęp do ogromnej bazy informacji. Internet jest wspaniałym wynalazkiem, ale zawsze sprawdzajcie, czy źródło jest wiarygodne 🙂 To lecimy:

Pisownia łączna partykuły nie:

z rzeczownikami: nieufność, niepokój, nieszczerość, niewiara, ale Nie wiara, ale praca pozwoli ci osiągnąć sukces; Nie pies, lecz kot wypił mleko;

z przymiotnikami w stopniu równym: niemiły, nieładny, nieciekawy, niedobry, ale Nie dobry, lecz genialny pomysł;

z przysłówkami (pochodzącymi od przymiotników): niemiło, niedobrze, niedrogo, nieładnie, ale Kasia ubrała się dziś nie ładnie, lecz wręcz groteskowo;

Pisownia rozdzielna partykuły nie:

przed czasownikami: nie dopisała, nie odwzajemniła, nie napisał, nie zrobił, ale wyjątek stanowią czasowniki utworzone od rzeczowników z przedrostkowym nie, np. niepokoić: Nie będę cię już dzisiaj niepokoić;

przed rzeczownikami: nie chłopak, nie samochód, nie nienawiść, nie wiatr;

przed liczebnikami: nie jeden, nie drugi, nie wszyscy, nie czworo, ale niejeden w znaczeniu wielu: Niejeden z nas tam był;

przed zaimkami: nie wy, nie nasze, nie ten, nie swój, ale nieswój = niezdrów, skrępowany, spięty: Otoczony fotoreporterami, tłumem fanów debiutujący aktor czuł się nieswój w nowej roli życiowej;

przed partykułami: byle, lada, np. Na otwarcie galerii zaprosiliśmy nie byle kogo, Dzięki przypadkowi udało mu się zdobyć nie lada prezent;

przed przysłówkami niepochodzącymi od przymiotników: nie bardzo, nie wszędzie, nie dosyć, nie zaraz, ale niebawem, nieraz ( = często), niezbyt;

przed przymiotnikami i przysłówkami w stopniu wyższym i najwyższym: nie lepsza, nie gorsza, nie najgorsza, nie najlepszy, nie najgorszy, ale niegrzeczny – najniegrzeczniejszy, niegrzecznie – najniegrzeczniej.

No i dotarliśmy do brzegu. Teraz już wiecie, dlaczego partykuła jest tak istotna w języku polskim. Jest niezbędna w codziennej komunikacji, głównie dlatego, iż dzięki niej wyrażamy emocje, a to jest w naszym życiu najważniejsze 😉

 

źródło: Nowak, A. Wójtowicz (red.), E-edytorstwo: edytorstwo w świecie nowych mediów, Lublin, 2013.

Daj dychę! Zbieramy na kolejną publikację

Daj dychę! Zbieramy na kolejną publikację

Pamiętasz powieść „Czerwień Humeru„? Udało nam się ją wydać dzięki wsparciu wspaniałych ludzi: miłośników literatury fantasy, zapalonych czytelników, wspierających kulturę i samego autora — Rafała Sawickiego. Nasza zbiórka, zorganizowana na portalu Wspieram Kulturę, zakończyła się sukcesem. Radości nie było końca, wspierających obdarowaliśmy prezentami, a powieść wreszcie mogła pojawić się w internetowej księgarni Przecinka. Kiedy nadarzyła się okazja przygotowania do publikacji kolejnego dzieła — Milczenie satyra autorstwa Kamila Chachuły — postanowiliśmy skorzystać ze sprawdzonej już ścieżki finansowania i ponownie wystartowała internetowa zbiórka. Tym razem również szczerze liczymy na pomoc wspierających kulturę! Projekt Milczenie satyra — cykl esejów Kamila Chachuły można wspomóc za pośrednictwem, zaprzyjaźnionego portalu, Wspieram Kulturę, a konkretnie pod tym linkiem. Liczy się każda wpłata, dlatego tegoroczną zrzutkę organizujemy pod hasłem: Daj dychę!

Dlaczego wydanie tej publikacji jest dla nas tak ważne? Ponieważ autor to niezwykle utalentowany młody człowiek, który zgłosił się do nas z już ukształtowanym stylem, wyrazistością i imponującymi doświadczeniami literackimi. Teksty Kamila są połączeniem tradycji i awangard literackich, eksperymentem stylistycznym, a tym samym ewenementem, odmiennym od tego, co można nazwać standardem. Chcemy, aby publikacja objęła cykl krótkich utworów, powiązanych ze sobą jedynie tematem przewodnim i osobą autora. Każda z części owej serii będzie miała indywidualny projekt typograficzny, odpowiadający jej tematowi. Kompozycja oraz walory edytorskie będą odpowiadały współczesnym sposobom lektury. Można je czytać wygodnie na różnych nośnikach: w podróży, do porannej kawy albo tuż przed snem. Nie są to rozległe traktaty, a zwarte, choć gęste od trafnych uwag i spostrzeżeń, eseje.

projectBig
Kamil Chachuła jest osobą niezwykle wrażliwą, czego wyraz daje w swoich esejach. Źródło: archiwum prywatne autora.

 

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy tej przepięknej treści nie ubrali w ciekawą formę. Dlatego Milczenie satyra przygotujemy w formie najnowocześniejszego ebooka: z przypisami w formie interaktywnej, aktualnymi i archiwalnymi zdjęciami miejsc, do których autor się odnosi oraz jego własnoręcznymi ilustracjami. Dzięki nowym technologiom edytorskim możemy przenieść się niemal fizycznie w świat opisywany przez Kamila, widzieć to, co on i przechadzać się po tych samych uliczkach choćby starego Lublina. Wszystko to uczyni lekturę zbioru naprawdę niezwykłą.

projectBig-2
Dodatkowym autotem „Milczenia satyra” będą odręczne ilustracje autora, którymi ozdobimy wnętrze książki. Źródło: prace własne autora.

Jesteś przekonana Droga Czytelniczko? A czy ty Drogi Czytelniku już zerkasz z zapałem na stronę zbiórki? Mamy nadzieję, że tak i gorąco Was zachęcamy do udzielenia nam ponownie kredytu zaufania w postaci wpłaty do projektowej kieszeni. Szczerze na Was liczymy, a z doświadczenia wiemy już, że nie zawodzicie.

Pamiętaj więc, że możesz dorzucić się do zbiórki, wpłacając nawet niewielkie kwoty. Potrzebne linki znajdziesz tutaj. A jeśli już jesteś głodny twórczości Kamila, zapraszamy  do lektury jego tekstów, które ukazują się na blogu Egzystencjalne bluzgi.

Najczęściej popełniane błędy językowe

Najczęściej popełniane błędy językowe

Błąd językowy jest to nieświadome naruszenie zasad języka. Innymi słowy, to odstępstwo od normy, które może zaburzyć komunikację. Doskonale wiemy, że nawet najlepszym zdarzają się czasem pomyłki. Jak ich unikać? Oto najczęściej popełniane błędy językowe.

Pleonazmy

Potocznie mówiąc, pleonazm jest to „masło maślane”. Naukowo zaś to jeden z błędów logiczno-językowych, zatem wyrażenie, w którym jedna część wypowiedzi zawiera te same treści, które występują w drugiej części, tzw. treści nadmiarowe. Pleonazmy czasem zawierają wyrazy pokrewne czy wyrazy obce, których twórca wypowiedzi nie rozumie lub powielone dodatkowym słowem znaczenia wynikające z formy leksykalnej lub gramatycznej (np. poprzez dodawanie przysłówka „bardziej” do form stopnia wyższego przymiotników).

Przykłady najpopularniejszych pleonazmów:

– cofać do tyłu,

– spadać w dół,

– okres czasu,

– fakt autentyczny,

– kopnąć nogą.

Liczebniki

Liczebniki często sprawiają nam kłopoty, ponieważ nie wiemy w jakiej formie ich użyć i jak mamy je zapisać. Jednak istnieją pewne zasady:

– zapis: liczebniki główne, zbiorowe, ułamkowe i porządkowe można zapisać literami, jak i cyframi (za pomocą cyfr arabskich), bez kropki; liczebniki mnożne i wielorakie – tylko literami. Nie dodajemy przy tym żadnych końcówek dla oznaczenia formy lub przypadka, w których dany liczebnik występuje: 8 książek, 3 ½ dnia,

– po liczebnikach zapisanych cyframi arabskimi stawiamy kropkę, po liczebnikach zapisanych cyframi rzymskimi – nie stawiamy;

– zazwyczaj opuszczamy kropkę przy oznaczaniu kolejnych tomów czy stron: seria III, tom 6, strona 86;

– zazwyczaj opuszczamy kropkę w zapisach dat, gdy liczebnik porządkowy jest obok miesiąca zapisanego literami: 17 kwietnia 2018 r.;

– gdy zapisujemy datę używając jedynie cyfr arabskich, musimy postawić po każdej liczbie kropkę: 21.4.2010 r.; gdy łączymy cyfry arabskie z rzymskimi możemy postawić kropkę, ale nie musimy: 13. II. 1998 r./13 II 1998 r.

Przykłady najpopularniejszych błędów związanych z liczebnikami:

  • dwutysięczny piętnasty (2015), powinniśmy mówić: dwa tysiące piętnasty (jest to mylone, ponieważ rok 2000 wymawiamy jako dwutysięczny);
  • dziś obchodzę swoje 23-cie urodziny, powinniśmy napisać: 23 urodziny (dodanie końcówki to błąd),
  • bitwa rozpoczęła się w latach XX-tych VII wieku, powinniśmy napisać: w latach 20. VII wieku (tak jak wyżej, dodanie końcówki to błąd), zapisujemy cyframi arabskimi);
  • 6-toklasista, powinniśmy napisać: 6-klasista;
  • dwu i pół letni, powinniśmy napisać: dwuipółletni.

Związki frazeologiczne

Związek frazeologiczny (frazeologizm) to utrwalone w użyciu z ustalonym znaczeniem połączenie dwóch lub więcej wyrazów. Jak wiadomo związków frazeologicznych nie należy tłumaczyć „słowo w słowo”.

Błędy frazeologiczne są błędami na poziomie utartych połączeń wyrazowych. Wynikają z nieznajomości funkcjonującego związku i najczęściej dotyczą:

– modyfikacji postaci frazeologizmu, np.: chodzić jak szwedzki zegarek (poprawnie: chodzić jak szwajcarski zegarek);

– kontaminacji, czyli pomieszania związków wyrazowych, np.: w każdym bądź razie — połączenie w każdym razie z bądź co bądź;

– zastosowania związku wyrazowego w złym znaczeniu, np.: ten to ma fach w ręku i dwie lewe ręce do pracy! (mieć fach w ręku oznacza dobrze znać jakiś zawód, zaś mieć dwie lewe ręce to być niezdarnym, nie mieć zdolności);

– niepoprawnej odmiany gramatycznej, przywiązywać wagę do czegoś (poprawnie: przywiązywać uwagę);

– rozszerzenia frazeologizmów, np.: postawić przysłowiową kropkę nad i (poprawnie: postawić kropkę nad i);

– pominięcia jednego członu wyrażenia, np.: wylać kubeł wody na głowę (poprawnie: wylać kubeł zimnej wody na głowę).

I jak? Kto z Was używa języka bezbłędnie? 😉

źródło:

A. Kłosińska, E. Sobol, A. Stankiewicz, Wielki słownik frazeologiczny PWN z przysłowiami, Warszawa, 2005.

L. Drabik, E. Sobol, Słownik poprawnej polszczyzny, Warszawa, 2004.

Konferencja „Między książką a e-książką” pod przecinkowym patronatem

Konferencja „Między książką a e-książką” pod przecinkowym patronatem

Zdolni studenci UMCS-u zorganizowali drugą edycję ogólnopolskiej konferencji naukowej „Między książką a e-książką”. Cel był jeden: próba znalezienia odpowiedzi na pytania dotyczące pracy edytora, redaktora, czy też kierunku rozwoju tradycyjnej i współczesnej sztuki edytorskiej. Nie zabrakło także wątków dotyczących stanu rynku książki oraz specyfiki procesu wydawniczego. A tam gdzie o książkach, tam i my!

Uwierzcie, dyskutować było o czym, bo XXI wiek uznać można  za okres wielotorowego rozwoju rynku czytelniczo-wydawniczego. W zasadzie teza ta towarzyszyła młodym naukowcom przez cały okres trwania obrad. Dlatego tak bardzo cieszy nas, że mogliśmy uczestniczyć w tym wydarzeniu.

Konferencja: temat pierwszy – E-książka

Prelegenci zauważyli, że współcześni wydawcy projektują e-książkę w sposób minimalistyczny. Wnioski te przedstawiono na podstawie porównania jej z tradycyjną formą.

Warto podkreślić, iż minimalistycznych rozwiązań nie tworzy się minimalnym nakładem pracy. Jest dokładnie odwrotnie! Bo teksty komputerowe bogate są w rozwiązania edytorskie, jakich nie można „zmieścić” w tradycyjnej książce. Otwiera się tu całe bogactwo hiperłączy, załączników multimedialnych, a także możliwość interakcji.

Realizacją współczesnego e-booka jest „Czerwień Humeru”.

Konferencja: temat drugi – Książka

Prelegenci starali się udowodnić, że tradycyjna książka wcale nie musi być nudna. I słusznie! Dowodem może być chociażby książka artystyczna, która łączy literaturę ze sztuką, czy równe eksperymenty z formą. Studenci nader często wiązali współczesną książkę tradycyjną z zagadnieniami tak zwanej literatury totalnej – liberatury.

Książka tradycyjna nie jest formą skostniałą. Funkcjonuje na rynku obok dynamicznie rozwijającego się internetu. Dlatego też coraz częściej mówi się o różnych wpływach nowych mediów na książkę tradycyjną.

Realizacją książki tradycyjnej z wyraźnymi wpływami nowych mediów jest „Otwarte okna dziecięcych możliwości”.

Spełniać marzenia pisarza

Gościem specjalnym konferencji „Między książką a e-książką” był Jakub Koisz autor książki „#YOLO”. Głównym tematem rozmowy z pisarzem była kwestia współpracy autora z wydawcą, a także to, jak przebiega proces pisania.

Pisarz zdradził, co stanowi dla niego impuls do tworzenia – książka ma odpowiadać na kwestie, które aktualnie jego jako człowieka intrygują, uderzają.

Jakub Koisz, opierając się na swoich doświadczeniach wydawniczych, apelował o rozwagę i poszanowanie swojej pracy przez każdego z twórców. Argumentował, że nie należy zapominać, iż książka, czy inny wytwór umysłu ludzkiego, to efekt ciężkiej i często długiej pracy.

Podkreślał, że początki na rynku książki nie są łatwe – wiele zależy od debiutanta, zwłaszcza w materii promocji. Problem narasta, kiedy autor nie jest znany w ogóle, nie tylko na rynku wydawniczym. Wtedy promocja wymaga wylania siódmych potów. Sukces jest jednak przez to jeszcze cenniejszy.

Jak zadbać o spójność tekstu? Część I: spójność lokalna

Jak zadbać o spójność tekstu? Część I: spójność lokalna

Spójność tekstu to gwarant prawidłowego odbioru treści przez czytelnika, warunek konieczny, jaki autor musi spełnić, by tekst był „lekki” w odbiorze i przyjemny w lekturze. Jak ją osiągnąć? Pytanie to jest kluczowe. Przypominamy zatem o kilku sposobach na dobry pod względem spójności tekst.

Spójność tekstu – lokalnie

W badaniach tekstologicznych zwykło się mówić o dwóch głównych typach spójności w obrębie tekstu: lokalnej oraz globalnej. Z uwagi na to, że owe zagadnienie jest obszerne, podzielimy je na dwie części. Oto omówienie spójności lokalnej.

Kohezja, czyli spójność lokalna, linearna, opiera się na syntaktyczno-logicznym (gramatyczno-formalnym) porządku, a więc w obrębie kolejno następujących po sobie zdań, członów tekstu. W jej przypadku zwraca się uwagę na wynikowość zdań, skutkowo-przyczynową następczość faktów. Najprościej wykorzystać wówczas chociażby spójniki. Również powtórzenia – których nauczyciele z uporem maniaka kazali nam unikać – stanowią zabieg konieczny, pozwalający nie zgubić myśli lub wątku. Ale to oczywiście nie wszystko. Badacze integralności tekstu przedstawiają bowiem różne inne środki służące osiągnięciu kohezji.

Żeby spójności stała się zadość

Spójność tekstu jest możliwa wtedy, kiedy spójne są zdania wewnątrz niego. A więc skupiając się na pojedynczym zdaniu należałoby już rozważać spójność w jego obrębie. Za nią odpowiada rozczłonowanie tematyczno-rematyczne. Polega ono na jak najwyraźniejszym podziale na to, o czym się mówi – czyli TEMAT i to, co się mówi – czyli REMAT.

Innym sposobem na osiągnięcie spójności lokalnej są tzw. pary izotopiczne. Do takich par bez mrugnięcia okiem możemy zaliczyć popularne powtórzenie. Jest ono celowym środkiem np. do podtrzymania jedności tematu. Warto wspomnieć także o mniej oczywistych zabiegach leksykalnych, gramatycznych, czy też składniowych. Wymieńmy chociaż kilka:

  • derywat słowotwórczy od poprzednio użytego wyrazu, np. Mama poszła do sklepu. Okazało się jednak, że sklepikarz skończył pracę wcześniej;
  • pronominalizacja, czyli zastąpienie pełnowartościowej nazwy zaimkiem, np. Joanna Podborska stała samotnie wśród tłumu. Na jej twarzy malował się smutek;
  • substytucja (zastąpienie) synonimu, np. Samochód jechał z zawrotną prędkością. Chwilę później auto zatrzymali policjanci;
  • związek całości i części: odpowiednio: pars pro toto np. Wypadły kolejne strony. Książka nie nadawała się już na prezent; i totum pro parte np. Okna zatrzeszczały. Wiatr wraz z kroplami deszczu uderzał o szyby;
  • związki czasowe, np. Końcówka wieku XVIII to burzliwy okres w dziejach Francji. Rewolucja francuska stała się fundamentem nowego ustroju.

Jerzy Bartmiński oraz Stanisława Niebrzegowska-Bartmińska wskazują na kolejne możliwe do wyszczególnienia konkretne elementy składające się na możliwość osiągnięcia spójności.  Ale Aleksander Wilkoń wyróżnia ogólniejsze względem ustaleń lubelskich badaczy wykładniki kohezji. Są to:

  • środki morfologiczne, czyli jednorodność form czasownika używanych w zdaniu lub zdaniach odnoszących się do tego samego podmiotu;
  • użycie zaimków osobowych lub deiktycznych w funkcji anaforycznej, wskazujących na związek na linii tekstu;
  • użycie końcówek czasownika w funkcji anaforycznej;
  • syntaktyczne wykładniki spójności (spójniki);
  • paralelizmy syntaktyczne i inne figury składniowo-tekstowe organizujące np. strukturę formalną strofy;
  • środki  parajęzykowe: prozodyjne i graficzne.

I chociaż kwestie dotyczące badań nad spójnością tekstu są wciąż reaktualizowane, to powszechnie znany jest szablonowy przykład spójności:

Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek,

A na tym stoliczku pleciony koszyczek,

W koszyczku jabłuszko, w jabłuszku robaczek,

A na tym robaczku zielony kubraczek.

Powiada robaczek: I dziadek, i babka,

I ojciec, i matka jadali wciąż jabłka,

A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta!

Mam chęć na befsztyczek! I poszedł do miasta.

Zaskoczeni?

 

Źródła:

Bartmiński, S. Niebrzegowska-Bartmińska, Tekstologia, Warszawa 2009.
Wilkoń, Wstęp do lingwistyki tekstu, Kraków 2002.