Opowiadanie – mała, ale wielka forma narracji

Opowiadanie – mała, ale wielka forma narracji

Opowiadanie to jeden z podstawowych sposobów codziennej komunikacji. Kiedy opowiadamy znajomym, co nam się przydarzyło, jak minęła nam droga do pracy – konstruujemy nie do końca świadomie oralną wersję opowiadania. Dziś kojarzy się nam ono przede wszystkim z gatunkiem epiki. Sięgnijmy jednak do początków.

Początki opowiadań

Początków opowiadania można by szukać w ustnych przekazach trubadurów, którzy podróżując zbierali historie i przekazywali je kolejno napotykanym ludziom.  Jedna z literaturoznawczych teorii mówi, iż tak powstały chociażby takie utwory, jak leżąca u podwalin cywilizacji europejskiej Iliada. A w której jakże istotne dla jej konstrukcji stałe epitety świadczą między innymi o stopniowym narastaniu kolejnych części tego utworu przy jednoczesnej próbie zachowania spójności.

Mała forma narracyjna jaką jest opowiadanie doczekała się złotego okresu w epoce pozytywizmu. U podłoża zainteresowania opowiadaniami w literackich środowiskach należy doszukiwać się adekwatności cech opowiadania do ówczesnej sytuacji polskiej literatury w nieistniejącym państwie pod zaborami. Tym samym do publikowania utworów w prasie potrzebne były przede wszystkim teksty dynamiczne, zwięzłe. Jednocześnie opowiadanie to gatunek, który daje szerokie spektrum możliwości autorowi – w przeciwieństwie do noweli charakteryzuje je większa swoboda formy i dowolność kompozycji: opisy, dialogi, czy bohaterowie drugoplanowi. Warto pamiętać, że w pozytywizmie opowiadania pisały takie polskie legendy epiki jak Orzeszkowa, Prus, czy Sienkiewicz.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku prozy dwudziestowiecznej oraz współczesnej, by wspomnieć choćby takie nazwiska jak Bruno Schulz, czy debiutujący opowiadaniami Łukasz Orbitowski oraz Szczepan Twardoch. Nie ma więc nic złego w nazwaniu opowiadań literackimi wprawkami warsztatowymi.

Orzekanie o rzeczywistości

Z językoznawczego punktu widzenia opowiadania należałoby traktować jako jeden z podstawowych mechanizmów codziennej komunikacji. Klasyczny przykład: kiedy dziecko wraca ze szkoły opowiada rodzicom o tym, jak minął mu dzień. Gdybyśmy nie opowiadali, trudno byłoby mówić o jakiejkolwiek wymianie doświadczeń, zgodzicie się? Sama nazwa gatunku już zawiera w sobie wskazówkę, co do prymarnej formy opowiadania – ‘powiadać’, a więc ‘mówić’ o czymś, co się wydarzyło.

Kiedy czegoś się boimy, opowiadamy nasz sen, rozmawiamy na temat minionych wakacji – za każdym razem tworzymy mikroopowiadania w celu komunikacji. Ich ulotność, codzienność i nieraz cechująca je duża prostota decydują o tym, że rzadko zwracamy uwagę na tę małą formę narracji; chyba jedną z najbliższych i stale towarzyszących człowiekowi.

Gatunek literacki

Ma więc trzymać w napięciu, dzięki dynamicznej akcji, być zwięzłe, ale treściwe – zarówno w przypadku opowiadań pisanych, jak i tych mówionych inwentarz cech pozostaje niezmienny. Różnica natomiast ogranicza się do możliwości opowiadającego oraz pisarza.

Świat przedstawiony zostaje zarysowany w podstawowych i najbardziej istotnych szczegółach, co daje wrażenie literackiego mikrokosmosu. Wszystko dąży do momentu kulminacyjnego, jak najwyraźniej zaznaczonego.

Jeśli szukacie formy literackiej, która pozwoli wam wsiąknąć w świat przedstawiony, ale która nie byłaby przydługa i nurząca,  za to chwytliwa, trzymająca w napięciu i zwięzła – opowiadanie jest właśnie dla was. Jeśli dodatkowo zaczytujecie się w książkach z gatunku fantasy koniecznie sięgnijcie po Ostatnią zimę Rafała Sawickiego.

 

Źródła:

Stanisław Sierotwiński, Słownik terminów literackich: teoria i nauki pomocnicze literatury, Wrocław 1986.

Współczesny język polski, red. Jerzy Bartmiński, Lublin 2001.

Reklamy

Uwaga mówię! Czyli narracja pierwszoosobowa

Uwaga mówię! Czyli narracja pierwszoosobowa

Pisanie tekstu zaczyna się o wiele wcześniej niż sam akt pisania. Dlatego tak ważne jest podjęcie kilku decyzji i obmyślenie planu zanim palce dotkną klawiatury. Do pytań kluczowych należy: „Jak poprowadzić czytelnika?”. Narracja pierwszoosobowa jest całkiem atrakcyjną propozycją.

Narrator to przewodnik

Wyjmując narratora z rozważań nad teorią dzieła literackiego pamiętajmy przede wszystkim, że jest on przewodnikiem i dlatego stanowi jeden z najważniejszych elementów budujących tekst epicki. Nie bez znaczenia jest przecież to, w jaki sposób zwracamy się do czytelnika oraz jak chcemy mu przedstawić świat przedstawiony.

Podstawową opozycją problematyki narracji okazało się rozróżnienie tzw. narracji opowiadanych (ang. telling), kiedy to czytelnik informowany jest o wydarzeniach, a niekoniecznie w nich „uczestniczy”, oraz pokazywanych (ang. showing), które opierają się właśnie na zaangażowaniu czytelnika w dziejące się gdzieś z boku głównej akcji wydarzenia.

Za podstawową klasyfikację zwykło przyjmować się „szkolny” podział na narrację pierwszoosobową (całkiem dobrze sprawdza się np. w literaturze popularnonaukowej) i trzecioosobową (często spotykaną w beletrystyce) ze względu na osobę oraz narratora wszechwiedzącego i o ograniczonych kompetencjach poznawczych, patrząc na zakres wiedzy narratora.

Narracja pierwszoosobowa

Co to znaczy dla naszego utworu i sposobu jego recepcji przez czytelnika, jeśli zdecydujemy się na narrację w 1. osobie?

Narrator pierwszoosobowy to bohater utworu, który zdaje się jest bliżej czytelnika dzięki swojej subiektywnej ocenie. Nie wszystko, co robi i uważa bohater będący narratorem musi być właściwe. Czytelnik ma więc możliwość pełniejszego ocenienia jego postępowania, jednocześnie nie mając wiedzy całościowej o świecie przedstawionym. Czytelnik wie tylko tyle, ile wie narrator-bohater, widzi tyle, co on. Pozostaje niejako w jego głowie z możliwością obserwacji świata oczami bohatera.

Bohater, który wprowadza czytelnika w świat przedstawiony ciągnąc go za rękę, nie może wiedzieć i wiedzieć wszystkiego, ale nie należy poczytywać to za minus. Jeśli zależy nam na elemencie zaskoczenia, ten sposób narracji pozwoli na jego lepszy efekt.

Warto też pamiętać, że narracja pierwszoosobowa pozwala na wprowadzenie języka środowiskowego – slangu, profesjolektów lub żargonu – do języka „myślenia” w utworze. Pozwala to na uwiarygodnienie narratora, a utwór zostaje wzbogacony o dodatkowe wartości językowe.

Narrator nie musi być jeden

Równie istotny jest idiolekt postaci, który będzie lepiej zauważalny, jeśli w narracji pierwszoosobowej posłużymy się więcej niż jednym narratorem. By odróżnić bohaterów – i jednocześnie narratorów – od siebie możemy wprowadzić indywidualne dla każdej z postaci powiedzenia, czy język gwarowy.

Oparcie narracji pierwszoosobowej na więcej niż jednym narratorze pozwoli również na wyjście z impasu, jakim jest węższa perspektywa oglądu świata przedstawionego dla czytelnika.

Narracja pierwszoosobowa jest więc otwarta, taka, w której narrator nie chowa się za postaciami, ale nimi jest. Daje to inne możliwości odbioru tekstu i postaci.  Narrator ma bowiem wpływ na wypowiedź końcową dzieła.

 

Źródła:

Markiewicz, Narrator i autor w światowej teorii literatury, Pamiętnik Literacki nr 85/4, 1994.

Markiewicz, Autor i narrator w badaniach literackich, Warszawa 1983.

Sławiński, Semantyka wypowiedzi narracyjnej, [w:] Dzieło, język, tradycja, Warszawa 1998.

Jak napisać dobre streszczenie?

Jak napisać dobre streszczenie?

Streszczenia są przydatne w pracach naukowych, popularnonaukowych czy tekstach literackich. Krótkie formy wypowiedzi potrafią dać w kość, ponieważ nie jest łatwo w tak krótkim tekście odzwierciedlić wszystkich najważniejszych informacji. Na szczęście jest kilka trików, które pomogą napisać dobre streszczenie.

Schemat streszczenia 

 

Zacznijmy od schematu streszczenia:

{TEMAT, REMAT

+

(AUTOR, ODBIORCA, OPERACJE, METODA, MATERIAŁ, ZAŁOŻENIE, INTENCJE, IDEA)}

Niezbędne elementy streszczenia

 

Wyróżniamy dwa niezbędne elementy w tworzeniu tego typu wypowiedzi. Jest to temat i remat.

Temat – to, o czym jest mowa w tekście.

Pytania pozwalające określić temat tekstu:

– O czym się mówi w tekście?

– Czego dotyczy tekst?

– Jaka jest główna myśl/problem tekstu?

Remat (gr. rhema: orzekanie) – to, co się na dany temat mówi.

Pytania pozwalające odtworzyć i zreferować remat tekstu:

– Co na temat problemu zostało powiedziane w tekście?

– Co autor tekstu mówi w nim o głównym temacie/problemie?

 

Fakultatywne elementy streszczenia

Wyróżniamy osiem elementów fakultatywnych tego typu wypowiedzi. Jest to:

– Kto napisał tekst? Nadawca/autor

– Do jakiego odbiorcy tekst jest adresowany? Odbiorca/adresat

– Co robi (jakie operacje wykonuje) autor w płaszczyźnie: badawczej, poznawczej, logicznej, językowo-informacyjnej, kompozycyjnej? Operacje

– Na jakiej podstawie materiałowej, empirycznej opiera autor swoje stwierdzenia? Materiał

– Na jakich założeniach (teoretycznych) opiera autor swoje stwierdzenia? Założenia

– Jakimi metodami posługuje się autor w dochodzeniu do stwierdzeń? Metoda

– Z jaką intencją (celem) wypowiada się autor? Intencje

– Jaka jest ogólna idea (koncepcja, myśl przewodnia) tekstu? Idea

Postaraj się odpowiedzieć na te pytania, a napiszesz dobre streszczenie.

 

Błędne streszczenie to takie, które:

  • zawiera informacje inne niż zawarte w temacie lub remacie,
  • zawiera: dialogi, fragmenty tekstu, opinie czytającego tekst, polemikę czytającego z jakimś stwierdzeniem z tekstu,
  • ma więcej niż jedną stronę (prawidłowe streszczenie ma około 200 słów – pół stronicy).

 

Bibliografia:
J. Bartmiński, S. Niebrzegowska-Bartmińska, Tekstologia, Warszawa, 2011.

Milczący satyr – poznajcie temat przewodni esejów Kamila Chachuły

Tytuł nowego projektu wydawniczego Przecinka dla niektórych brzmi pewnie enigmatycznie. Postanowiliśmy więc uchylić rąbka tajemnicy i zaprezentować fragment dzieła, którego wydanie pragniemy sfinansować dzięki zbiórce prowadzonej w serwisie Wspieram Kulturę. Poznajcie tytułowego satyra, a przynajmniej jedno z jego wielu oblicz…

Jacob_Jordaens_-_Satyr_Playing_the_Pipe_(Jupiter's_Childhood)_(fragment)_-_Google_Art_Project
Satyr Playing the Pipe (Jupiter’s Childhood) (fragment), Jacob Jordaens, źródło: Wikimedia Commons.

Brodaty satyr cynicznie uśmiecha się, tonąc w pijanym blasku wielkości swego bóstwa. Tańcząca kreatura, jakby zwinny diabeł wślizguje się w członki leżących bezwładnie zwłok, odzierając je z jakiejkolwiek godności intelektualnej, po czym porywa ciała na drugą stronę, topiąc w tafli krwawoczerwonej, gęstej wody. Ów antyczny towarzysz tragicznego chłopczyka odzianego w bujny, kwietny wieniec na skroniach upaja się poczuciem wszelakiego upadku, porażki, zniewolenia tak, jak widział to w poniżonym obliczu rozdzieranego na strzępy idola, rozrzuconego pomiędzy złociście lśniącymi pąkami nikomu nieznanych roślin. Mówił niewyraźnie, używając osobliwego języka na pograniczu nietrzeźwej liryki oraz impulsywnie wyrzucanych z siebie bluzgów: ta kudłata kreatura posiadała w sobie pewną magiczną aurę jednoczesnego urzekania tym, co otrzymał w darze od umierającego bożka i odstraszania zwykłych ludzi podążających w życiu drogą prawości oraz racjonalizmu. – Tak, mam w sobie krztę satyra, ponieważ tak jak satyr jestem cieniem pewnej idei. Odłamkiem adamowego żebra. Pękniętą czaszką trackiego wygnańca. – Poszukuję odpowiedniej formy poza formą słów, przez którą wyrażę niesamowitą ekstazę mną poruszającą, prowokującą do wypowiadania istotnych treści. Takich, jakich nie oczekują ludzie, a takich, jakie nasycą egoizm, indywidualizm i poczucie nadzwyczajności.

W sylwetce dionizyjskiego towarzysza odnajduję w zasadzie całość artystycznej kreacji, jaką wypracowali w sobie pisarze, zwłaszcza ci romantyczni, chociaż bliżej modernistom do tej ekspresjonistycznej postaci aniżeli dziewiętnastowiecznym szlifierzom estetyki. Gdyby w satyrze dopatrywać się uosobienia brzydoty, zgarbienia, amoralności czy też wszelkiej niedoskonałości, to cała epoka romantyzmu, szczególnie niemieckiego, może przezeń być zobrazowana; przecież J.W. Goethe, który w rozmowie z Eckermannem napomknął znacząco, że klasycyzm wiąże z tym, co zdrowe a nowy wówczas nurt z tym, co skrzywione popełnił w 1773 roku mało znany dramat pod tytułem „Satyr”. Co znamienne, był to też jeden z licznych (obok „Fausta” czy „Epigramów weneckich”) pretekstów do krytyki chrześcijaństwa pod płaszczykiem ukazania walki namiętności, pojedynku pogaństwa z chrystusową religią ukazany w scenie, w której jednym z obrazoburczych zadań antycznego demona jest wrzucenie do rzeki pustelniczego krucyfiksu. Dla Nietzschego zaś Goethe stanowił prototyp nadczłowieka, a wiara, jaką krzewił – wiara w ideały klasyczne, greckie, szlachetne – została przez niemieckiego myśliciela ochrzczona mianem Dionizosa. Sam Nietzsche odrzucił wszelką świętość na rzecz tożsamości jarmarcznego błazna, co nawiązuje do platońskiego Alcybiadesa z „Uczty”, tymi słowami tytułującego Sokratesa — najszkaradniejszego z inteligentnych satyrów. Sekretny, wręcz onanistyczny podziw Friedricha Nietzschego wobec Sokratesa prześwituje już w “Jutrzence” – pozytywnej krytyce sokratejskich doktryn, triumf przeżywa zaś na kartach “Wiedzy Radosnej”: „Podziwiam odwagę oraz mądrość Sokratesa we wszystkim, co powiedział, co uczynił i czego nie powiedział”. Z kolei w “Narodzinach tragedii” autor pisze tak: „[Sokrates] wiedział, co robi: pragnął śmierci. Była dlań doskonałą okazją, by pokazać do jakiego stopnia przezwyciężył strach i wszelką słabość ludzką oraz jak wielką misją obarczyli go bogowie. […] Namiętności zostały zwyciężone; duch zapanował nad życiem i wybrał śmierć. Wszystkie systemy moralne starożytności próbują zrozumieć oraz pojąć znaczenie tegoż wzniosłego aktu. Sokrates zwyciężający lęk przed śmiercią jest ostatnim modelem mędrca, […] zwyciężającego instynkty mądrością”. Ów pederasta Sokrates zdawał się być tak niemieckiemu myślicielowi bliski, iż ten niejako zmagał się z naleciałościami antycznego echa, odbijającego się o twardy głaz germańskiej dumy Nietzschego. Obsesyjna fascynacja ograniczała się przy tym do ucieleśniania przez Sokratesa pewnych filozoficznych idei – tak, jak ujmował to Platon w dialogach. Sokrates jako – mówię to z tego całą świadomością – “punkt zwrotny” w dziejach jest też znaczącym uosobieniem najważniejszych, nietzscheańskich ideałów, w tym najistotniejszego: pełnego pasji człowieka mogącego kontrolować namiętności. Podobnie, jak w przypadku Johanna Wolfganga Goethego, Friedrich Nietzsche odnajduje jednostkę, która charakterowi swemu nadaje styl [“Wiedza Radosna”] i dąży ku całkowitości [“Zmierzch Bożyszcz”] – człowiek taki żyje najczęściej u progu czegoś, co filozof zwykł zwać d e k a d e n c j ą; dokonuje – jednostka ta – aktu autokreacji oraz integracji na skraju destrukcji i dezintegracji. Czyżby więc Sokrates był pierwszym i ostatnim, autentycznym satyrem intelektu, abstrahując od pewnych ról, jakie nakładali na siebie niczym maski późniejsi demiurgowie sztuki?

Partykuła. Emocje w słowach

Partykuła. Emocje w słowach

Umiejętność właściwego posługiwania się językiem ułatwia komunikację z ludźmi, a także usprawnia pracę nad książką czy innymi formami związanymi z tekstem. Dlatego też dzisiaj o rodzajach partykuł oraz spornej kwestii partykuły nie, która jest niesłychanie ważną częścią naszego języka. Gotowi?

Definicja

Partykuła to niesamodzielna i nieodmienna część mowy, nadająca wyrazom lub całemu zdaniu swoisty odcień znaczeniowy. Wystarczy dodać do wypowiedzi partykułę np. no, niech, by, nawet, właśnie i niekiedy wszystko nabiera innego znaczenia. Z pewnością sami bardzo często doświadczacie. Ale należy pamiętać, iż partykuły nadają wypowiedziom różny sens. Jej użycie w zdaniu pozwala na bardziej emocjonalne nacechowanie komunikatu, a to niezwykle ważna funkcja języka.

Partykuła: rodzaje

W gramatyce języka polskiego znajdziemy 11 rodzajów partykuł. Niektóre z nich mogą być dużym zaskoczeniem. Oto rodzaje partykuł:

  • akcentująca: się (pisze się),
  • mnożna: razy (dwa razy),
  • ograniczająca: tylko (uczył się przyrody tylko dwa lata),
  • przecząca: ani, nie (ani mi się śni!),
  • przypuszczająca: by, chyba (chyba by tego nie chciał),
  • pytająca: czy, li (Czy muszę to zanieść? Znaszli ten tekst?),
  • rozkazująca: niech, niechaj (Niech Pani wejdzie! Niechaj nikt nie zaczyna beze mnie!),
  • twierdząca: tak (właśnie tak),
  • wątpiąca: bodajże (było to bodajże w sobotę),
  • wzmacniająca: -no, -ż, -że, -żeż (Chodź no! Gdzież on jest? Mówże ciszej! Ożeż ty orzeszku ;),
  • życząca: oby (Oby tak było!).

Na szczęście na co dzień nie musimy rozróżniać partykuł. Są tak ważne i potrzebne w języku, że uczymy się ich jako małe dzieci. Stąd po prostu wiemy, jak ich używać.

Pisownia partykuły nie

Często mamy dylemat: zapisać to łącznie czy rozdzielnie? W słownikach ortograficznych możemy znaleźć odpowiedź na wiele pytań dotyczących pisowni, ale na dłuższą metę może się to stać uciążliwe. Wystarczy telefon z dostępem do internetu, by mieć dostęp do ogromnej bazy informacji. Internet jest wspaniałym wynalazkiem, ale zawsze sprawdzajcie, czy źródło jest wiarygodne 🙂 To lecimy:

Pisownia łączna partykuły nie:

z rzeczownikami: nieufność, niepokój, nieszczerość, niewiara, ale Nie wiara, ale praca pozwoli ci osiągnąć sukces; Nie pies, lecz kot wypił mleko;

z przymiotnikami w stopniu równym: niemiły, nieładny, nieciekawy, niedobry, ale Nie dobry, lecz genialny pomysł;

z przysłówkami (pochodzącymi od przymiotników): niemiło, niedobrze, niedrogo, nieładnie, ale Kasia ubrała się dziś nie ładnie, lecz wręcz groteskowo;

Pisownia rozdzielna partykuły nie:

przed czasownikami: nie dopisała, nie odwzajemniła, nie napisał, nie zrobił, ale wyjątek stanowią czasowniki utworzone od rzeczowników z przedrostkowym nie, np. niepokoić: Nie będę cię już dzisiaj niepokoić;

przed rzeczownikami: nie chłopak, nie samochód, nie nienawiść, nie wiatr;

przed liczebnikami: nie jeden, nie drugi, nie wszyscy, nie czworo, ale niejeden w znaczeniu wielu: Niejeden z nas tam był;

przed zaimkami: nie wy, nie nasze, nie ten, nie swój, ale nieswój = niezdrów, skrępowany, spięty: Otoczony fotoreporterami, tłumem fanów debiutujący aktor czuł się nieswój w nowej roli życiowej;

przed partykułami: byle, lada, np. Na otwarcie galerii zaprosiliśmy nie byle kogo, Dzięki przypadkowi udało mu się zdobyć nie lada prezent;

przed przysłówkami niepochodzącymi od przymiotników: nie bardzo, nie wszędzie, nie dosyć, nie zaraz, ale niebawem, nieraz ( = często), niezbyt;

przed przymiotnikami i przysłówkami w stopniu wyższym i najwyższym: nie lepsza, nie gorsza, nie najgorsza, nie najlepszy, nie najgorszy, ale niegrzeczny – najniegrzeczniejszy, niegrzecznie – najniegrzeczniej.

No i dotarliśmy do brzegu. Teraz już wiecie, dlaczego partykuła jest tak istotna w języku polskim. Jest niezbędna w codziennej komunikacji, głównie dlatego, iż dzięki niej wyrażamy emocje, a to jest w naszym życiu najważniejsze 😉

 

źródło: Nowak, A. Wójtowicz (red.), E-edytorstwo: edytorstwo w świecie nowych mediów, Lublin, 2013.

Daj dychę! Zbieramy na kolejną publikację

Daj dychę! Zbieramy na kolejną publikację

Pamiętasz powieść „Czerwień Humeru„? Udało nam się ją wydać dzięki wsparciu wspaniałych ludzi: miłośników literatury fantasy, zapalonych czytelników, wspierających kulturę i samego autora — Rafała Sawickiego. Nasza zbiórka, zorganizowana na portalu Wspieram Kulturę, zakończyła się sukcesem. Radości nie było końca, wspierających obdarowaliśmy prezentami, a powieść wreszcie mogła pojawić się w internetowej księgarni Przecinka. Kiedy nadarzyła się okazja przygotowania do publikacji kolejnego dzieła — Milczenie satyra autorstwa Kamila Chachuły — postanowiliśmy skorzystać ze sprawdzonej już ścieżki finansowania i ponownie wystartowała internetowa zbiórka. Tym razem również szczerze liczymy na pomoc wspierających kulturę! Projekt Milczenie satyra — cykl esejów Kamila Chachuły można wspomóc za pośrednictwem, zaprzyjaźnionego portalu, Wspieram Kulturę, a konkretnie pod tym linkiem. Liczy się każda wpłata, dlatego tegoroczną zrzutkę organizujemy pod hasłem: Daj dychę!

Dlaczego wydanie tej publikacji jest dla nas tak ważne? Ponieważ autor to niezwykle utalentowany młody człowiek, który zgłosił się do nas z już ukształtowanym stylem, wyrazistością i imponującymi doświadczeniami literackimi. Teksty Kamila są połączeniem tradycji i awangard literackich, eksperymentem stylistycznym, a tym samym ewenementem, odmiennym od tego, co można nazwać standardem. Chcemy, aby publikacja objęła cykl krótkich utworów, powiązanych ze sobą jedynie tematem przewodnim i osobą autora. Każda z części owej serii będzie miała indywidualny projekt typograficzny, odpowiadający jej tematowi. Kompozycja oraz walory edytorskie będą odpowiadały współczesnym sposobom lektury. Można je czytać wygodnie na różnych nośnikach: w podróży, do porannej kawy albo tuż przed snem. Nie są to rozległe traktaty, a zwarte, choć gęste od trafnych uwag i spostrzeżeń, eseje.

projectBig
Kamil Chachuła jest osobą niezwykle wrażliwą, czego wyraz daje w swoich esejach. Źródło: archiwum prywatne autora.

 

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy tej przepięknej treści nie ubrali w ciekawą formę. Dlatego Milczenie satyra przygotujemy w formie najnowocześniejszego ebooka: z przypisami w formie interaktywnej, aktualnymi i archiwalnymi zdjęciami miejsc, do których autor się odnosi oraz jego własnoręcznymi ilustracjami. Dzięki nowym technologiom edytorskim możemy przenieść się niemal fizycznie w świat opisywany przez Kamila, widzieć to, co on i przechadzać się po tych samych uliczkach choćby starego Lublina. Wszystko to uczyni lekturę zbioru naprawdę niezwykłą.

projectBig-2
Dodatkowym autotem „Milczenia satyra” będą odręczne ilustracje autora, którymi ozdobimy wnętrze książki. Źródło: prace własne autora.

Jesteś przekonana Droga Czytelniczko? A czy ty Drogi Czytelniku już zerkasz z zapałem na stronę zbiórki? Mamy nadzieję, że tak i gorąco Was zachęcamy do udzielenia nam ponownie kredytu zaufania w postaci wpłaty do projektowej kieszeni. Szczerze na Was liczymy, a z doświadczenia wiemy już, że nie zawodzicie.

Pamiętaj więc, że możesz dorzucić się do zbiórki, wpłacając nawet niewielkie kwoty. Potrzebne linki znajdziesz tutaj. A jeśli już jesteś głodny twórczości Kamila, zapraszamy  do lektury jego tekstów, które ukazują się na blogu Egzystencjalne bluzgi.

Najczęściej popełniane błędy językowe

Najczęściej popełniane błędy językowe

Błąd językowy jest to nieświadome naruszenie zasad języka. Innymi słowy, to odstępstwo od normy, które może zaburzyć komunikację. Doskonale wiemy, że nawet najlepszym zdarzają się czasem pomyłki. Jak ich unikać? Oto najczęściej popełniane błędy językowe.

Pleonazmy

Potocznie mówiąc, pleonazm jest to „masło maślane”. Naukowo zaś to jeden z błędów logiczno-językowych, zatem wyrażenie, w którym jedna część wypowiedzi zawiera te same treści, które występują w drugiej części, tzw. treści nadmiarowe. Pleonazmy czasem zawierają wyrazy pokrewne czy wyrazy obce, których twórca wypowiedzi nie rozumie lub powielone dodatkowym słowem znaczenia wynikające z formy leksykalnej lub gramatycznej (np. poprzez dodawanie przysłówka „bardziej” do form stopnia wyższego przymiotników).

Przykłady najpopularniejszych pleonazmów:

– cofać do tyłu,

– spadać w dół,

– okres czasu,

– fakt autentyczny,

– kopnąć nogą.

Liczebniki

Liczebniki często sprawiają nam kłopoty, ponieważ nie wiemy w jakiej formie ich użyć i jak mamy je zapisać. Jednak istnieją pewne zasady:

– zapis: liczebniki główne, zbiorowe, ułamkowe i porządkowe można zapisać literami, jak i cyframi (za pomocą cyfr arabskich), bez kropki; liczebniki mnożne i wielorakie – tylko literami. Nie dodajemy przy tym żadnych końcówek dla oznaczenia formy lub przypadka, w których dany liczebnik występuje: 8 książek, 3 ½ dnia,

– po liczebnikach zapisanych cyframi arabskimi stawiamy kropkę, po liczebnikach zapisanych cyframi rzymskimi – nie stawiamy;

– zazwyczaj opuszczamy kropkę przy oznaczaniu kolejnych tomów czy stron: seria III, tom 6, strona 86;

– zazwyczaj opuszczamy kropkę w zapisach dat, gdy liczebnik porządkowy jest obok miesiąca zapisanego literami: 17 kwietnia 2018 r.;

– gdy zapisujemy datę używając jedynie cyfr arabskich, musimy postawić po każdej liczbie kropkę: 21.4.2010 r.; gdy łączymy cyfry arabskie z rzymskimi możemy postawić kropkę, ale nie musimy: 13. II. 1998 r./13 II 1998 r.

Przykłady najpopularniejszych błędów związanych z liczebnikami:

  • dwutysięczny piętnasty (2015), powinniśmy mówić: dwa tysiące piętnasty (jest to mylone, ponieważ rok 2000 wymawiamy jako dwutysięczny);
  • dziś obchodzę swoje 23-cie urodziny, powinniśmy napisać: 23 urodziny (dodanie końcówki to błąd),
  • bitwa rozpoczęła się w latach XX-tych VII wieku, powinniśmy napisać: w latach 20. VII wieku (tak jak wyżej, dodanie końcówki to błąd), zapisujemy cyframi arabskimi);
  • 6-toklasista, powinniśmy napisać: 6-klasista;
  • dwu i pół letni, powinniśmy napisać: dwuipółletni.

Związki frazeologiczne

Związek frazeologiczny (frazeologizm) to utrwalone w użyciu z ustalonym znaczeniem połączenie dwóch lub więcej wyrazów. Jak wiadomo związków frazeologicznych nie należy tłumaczyć „słowo w słowo”.

Błędy frazeologiczne są błędami na poziomie utartych połączeń wyrazowych. Wynikają z nieznajomości funkcjonującego związku i najczęściej dotyczą:

– modyfikacji postaci frazeologizmu, np.: chodzić jak szwedzki zegarek (poprawnie: chodzić jak szwajcarski zegarek);

– kontaminacji, czyli pomieszania związków wyrazowych, np.: w każdym bądź razie — połączenie w każdym razie z bądź co bądź;

– zastosowania związku wyrazowego w złym znaczeniu, np.: ten to ma fach w ręku i dwie lewe ręce do pracy! (mieć fach w ręku oznacza dobrze znać jakiś zawód, zaś mieć dwie lewe ręce to być niezdarnym, nie mieć zdolności);

– niepoprawnej odmiany gramatycznej, przywiązywać wagę do czegoś (poprawnie: przywiązywać uwagę);

– rozszerzenia frazeologizmów, np.: postawić przysłowiową kropkę nad i (poprawnie: postawić kropkę nad i);

– pominięcia jednego członu wyrażenia, np.: wylać kubeł wody na głowę (poprawnie: wylać kubeł zimnej wody na głowę).

I jak? Kto z Was używa języka bezbłędnie? 😉

źródło:

A. Kłosińska, E. Sobol, A. Stankiewicz, Wielki słownik frazeologiczny PWN z przysłowiami, Warszawa, 2005.

L. Drabik, E. Sobol, Słownik poprawnej polszczyzny, Warszawa, 2004.