Styl naukowy a popularnonaukowy

Styl naukowy a popularnonaukowy

Styl naukowy kojarzy nam się w pierwszej kolejności z hasłami w encyklopediach, podręcznikach szkolnych czy akademickich. Często nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że czytamy tekst, który napisany jest właśnie w tym stylu. Jak to możliwe?

Co to jest styl naukowy?                

Styl naukowy, obok stylu potocznego, urzędowego oraz artystycznego jest jednym z głównych charakterów tekstowych, jakie można wyróżnić w języku polskim. Charakteryzuje się przede wszystkim występowaniem słownictwa specjalistycznego, ścisłością sformułowań, służy orzekaniu o rzeczywistości w sposób możliwie obiektywny, przekazywaniu faktów na temat świata nie zaś sądów o tych faktach, stąd też dążenie do racjonalnego ujęcia tego, o czym jest mowa – zarówno przez uporządkowanie logiczne tekstu, jak również konfrontowanie oraz zestawianie obok siebie różnych faktów. Warto dodać, że wśród tych wartości stoi jeszcze abstrakcyjność przejawiająca się terminologią oraz pojęciami nazywającymi procesy umysłowe, jakie musiały zostać wykonane, by tekst powstał.

Terminy naukowe lub specjalistyczne są w tekstach naukowych poddawane definiowaniu, a informacje, które mogą nie być do końca jasne dla odbiorcy – doprecyzowywaniu; tu jednak pojawia się istotny czynnik zewnętrzny o którym autor zawsze musi pamiętać, a który decyduje o charakterze napisanego tekstu.

Mowa oczywiście o odbiorcy.

Jeśli dziwi nas, że tekst, który właśnie przeczytaliśmy był dla nas zrozumiały, a był tekstem naukowym – tak naprawdę nie ma w tym wcale nic dziwnego. Dobrze napisany tekst naukowy, dostosowany do dobrze sprofilowanego odbiorcy można powiedzieć, że czyta się sam.

Styl naukowy ma informować, czemu służą jego odmiany. Cztery odmiany stylu naukowego: teoretycznonaukowy (który służy porozumiewaniu się ze sobą specjalistów danej dziedziny, np. monografia, rozprawa); dydaktycznonaukowy (służy kontaktom specjalisty z adeptem danej specjalności, np. wykład, dyskusja); praktycznonaukowy (używany w sferze zastosowań nauki, np. raport); oraz popularnonaukowy (ukształtowany przez kontakt specjalista-niespecjalista, np. recenzja).

Przypisanie poszczególnych tekstów do konkretnych odmian stylu jest jednak dość umowne, ponieważ to sposób napisania tekstu, to w jakim stopniu realizuje wartości stylu decyduje ostatecznie z jakim rodzajem tekstu mamy do czynienia.

Literatura popularnonaukowa

Teksty literackie pisane stylem popularnonaukowym, czyli literatura popularnonaukowa mogą być realizowane przede wszystkim w dwóch kombinacjach i w ich obrębie na inne szczegóły odbiorcy będą zwracać uwagę.

Książka popularnonaukowa może stać się przedmiotem zainteresowania zarówno przeciętnego odbiorcy niespecjalisty, jak i może zostać poddana krytycznej ocenie innego specjalisty z danej dziedziny. W tym drugim przypadku specjalista oceniający książkę będzie zwracał uwagę na to, jak właściwą i rzetelną wiedzę autor zamieścił w swojej publikacji oraz czy w przystępny sposób starał się przekazać ją odbiorcy. Pokrewny autorowi specjalista dysponuje wiedzą naukową i wie, co autor uproszczenie przekazać próbował.

„Otwarte okna dziecięcych możliwości” Beaty Głodzik to książka popularnonaukowa o szansach rozwoju w procesie dojrzewania dziecka, która stanowi zarówno lekturę dostosowaną do przeciętnego odbiorcy – rodzica, jak i pedagogów, którzy poszukują wiarygodnej, lecz nieco mniej uwikłanej w dogmaty tekstów naukowych, literatury specjalistycznej.

Literatura popularnonaukowa to szansa na zdobycie nowej wiedzy!

 

Źródło:

Stanisław Gajda, Styl naukowy, [w:] Współczesny język polski, red. J. Bartmiński, Lublin 2001.

 

Reklamy

Konferencja „Między książką a e-książką” pod przecinkowym patronatem

Konferencja „Między książką a e-książką” pod przecinkowym patronatem

Zdolni studenci UMCS-u zorganizowali drugą edycję ogólnopolskiej konferencji naukowej „Między książką a e-książką”. Cel był jeden: próba znalezienia odpowiedzi na pytania dotyczące pracy edytora, redaktora, czy też kierunku rozwoju tradycyjnej i współczesnej sztuki edytorskiej. Nie zabrakło także wątków dotyczących stanu rynku książki oraz specyfiki procesu wydawniczego. A tam gdzie o książkach, tam i my!

Uwierzcie, dyskutować było o czym, bo XXI wiek uznać można  za okres wielotorowego rozwoju rynku czytelniczo-wydawniczego. W zasadzie teza ta towarzyszyła młodym naukowcom przez cały okres trwania obrad. Dlatego tak bardzo cieszy nas, że mogliśmy uczestniczyć w tym wydarzeniu.

Konferencja: temat pierwszy – E-książka

Prelegenci zauważyli, że współcześni wydawcy projektują e-książkę w sposób minimalistyczny. Wnioski te przedstawiono na podstawie porównania jej z tradycyjną formą.

Warto podkreślić, iż minimalistycznych rozwiązań nie tworzy się minimalnym nakładem pracy. Jest dokładnie odwrotnie! Bo teksty komputerowe bogate są w rozwiązania edytorskie, jakich nie można „zmieścić” w tradycyjnej książce. Otwiera się tu całe bogactwo hiperłączy, załączników multimedialnych, a także możliwość interakcji.

Realizacją współczesnego e-booka jest „Czerwień Humeru”.

Konferencja: temat drugi – Książka

Prelegenci starali się udowodnić, że tradycyjna książka wcale nie musi być nudna. I słusznie! Dowodem może być chociażby książka artystyczna, która łączy literaturę ze sztuką, czy równe eksperymenty z formą. Studenci nader często wiązali współczesną książkę tradycyjną z zagadnieniami tak zwanej literatury totalnej – liberatury.

Książka tradycyjna nie jest formą skostniałą. Funkcjonuje na rynku obok dynamicznie rozwijającego się internetu. Dlatego też coraz częściej mówi się o różnych wpływach nowych mediów na książkę tradycyjną.

Realizacją książki tradycyjnej z wyraźnymi wpływami nowych mediów jest „Otwarte okna dziecięcych możliwości”.

Spełniać marzenia pisarza

Gościem specjalnym konferencji „Między książką a e-książką” był Jakub Koisz autor książki „#YOLO”. Głównym tematem rozmowy z pisarzem była kwestia współpracy autora z wydawcą, a także to, jak przebiega proces pisania.

Pisarz zdradził, co stanowi dla niego impuls do tworzenia – książka ma odpowiadać na kwestie, które aktualnie jego jako człowieka intrygują, uderzają.

Jakub Koisz, opierając się na swoich doświadczeniach wydawniczych, apelował o rozwagę i poszanowanie swojej pracy przez każdego z twórców. Argumentował, że nie należy zapominać, iż książka, czy inny wytwór umysłu ludzkiego, to efekt ciężkiej i często długiej pracy.

Podkreślał, że początki na rynku książki nie są łatwe – wiele zależy od debiutanta, zwłaszcza w materii promocji. Problem narasta, kiedy autor nie jest znany w ogóle, nie tylko na rynku wydawniczym. Wtedy promocja wymaga wylania siódmych potów. Sukces jest jednak przez to jeszcze cenniejszy.

O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru”

O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru”

Czasami z opisywaniem powieści jest jak z relacjonowaniem smaku potraw: można, ale nic nie zastąpi osobistego doświadczenia. Cóż więc lepiej mogłoby przekonać o wartości „Czerwieni Humeru” niż fragment fabuły? Naszym zdaniem nic. Może poza fragmentem zilustrowanym dynamicznym obrazem. Sami nie możemy się doczekać takiej wizualizacji, ale jej powstanie leży w Waszych rękach. Przypominamy, że zbiórka trwa na Wspieram Kulturę.

Czytaj dalej„O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru””

Prowadzimy fundację

Prowadzimy fundację

Niedawno przeczytałyśmy w internecie artykuł, którego autor wyjaśniał: prowadzę fundację, nie zbieram na chore dzieci. My też! Fundacja nie jest firmą, ale też nie musi być działalnością charytatywną. Pomagamy wielu ludziom realizować ich marzenia pisarskie i odnieść sukces. Mamy nie mniejsze serca niż ci, którzy ratują ludzkie życie.

logo-przecinek-kolorowe

Dlaczego nie chciałyście otworzyć firmy? Przecież sprzedajecie książki, czy to nie jest działalność gospodarcza? — niejednokrotnie usłyszałyśmy takie albo tym podobne pytania. Ciągle je słyszymy. To zrozumiałe, że pomysły nieoczywiste, jak nasz, budzą zdziwienie wśród ludzi. Zwłaszcza zważywszy na stereotypowe pojmowanie fundacji w naszym społeczeństwie. Kojarzą się one ze zbiórkami pieniędzy dla osób, których życie i zdrowie jest zagrożone; dla biednych, bezdomnych; dla tych, którzy potrzebują pomocy, by znów zacząć normalnie funkcjonować; dla zwierząt żyjących w schroniskach – wymieniać można by długo. Całym sercem kibicujemy wszystkim, którzy podejmują tak szczytne inicjatywy. My jednak postanowiłyśmy podjąć próbę rozwiązania innego problemu.

Czytaj dalej„Prowadzimy fundację”

Przecinkowy blog

Przecinkowy blog

Każdego dnia w pracy „Przecinka” zdarzają się sytuacje, które nas zdumiewają, napełniają pozytywną energią albo wprost przeciwnie – wpędzają w zadumę i zmuszają do podjęcia (niełatwych czasami) decyzji. Strona internetowa wespół z profilem facebookowym to za mało, żeby te nasze spostrzeżenia, refleksje czy opinie wyrazić. 

book-436507_1280
Praca nas uskrzydla

Czytaj dalej„Przecinkowy blog”