Z kim pracować, czyli kto się czym zajmuje w wydawnictwie

Z kim pracować, czyli kto się czym zajmuje w wydawnictwie

Wydawca – ten, który wydaje lub wydawnictwo, w którym edytor publikuje.

Edytor –  to osoba, która opracowuje publikację, biorąc za nią odpowiedzialność zarówno w kwestiach poprawnościowych, jak i dopełnienia woli autorskiej. Specjaliści podkreślają, iż u podstaw tego zawodu jest działanie. Edytorstwo bowiem to praktycznie zastosowanie wiedzy filologicznej, ale także świetne narzędzie opracowania źródeł i faktów historycznych. Edytor działa wedle ściśle ustalonych zasad (niech was nie zmyli fakt, iż jest humanistą. W tej dziedzinie jest wyjątkowo mało miejsca na interpretację). Osoba zajmująca stanowisko edytora winna dążyć do ustalenia faktów, pomóc stworzyć autorowi (jeśli żyje) wiarogodne źródło informacji. Dlatego też najważniejszym jej zadaniem jest ustalenie tekstu kanonicznego (na podstawie istniejących kilku jego wariantów) wolnego od błędów.

W związku z tym, że praca edytora jest niezwykle odpowiedzialna, a grono odbiorców zróżnicowane, wprowadzono typy edycji.

Edycja (A) to wydanie naukowe. Zdaje się najbardziej wymagające, bowiem jest to przygotowanie i opracowanie źródła historycznego. Edytor musi uwzględnić wszystkie istniejące i dostępne mu warianty tekstu, nad którym pracuje, a wszelkie różnice między nimi odnotować. Wydanie tego typu ma służyć przede wszystkim badaniom naukowym. Obligatoryjne więc jest zamieszczenie w nim objaśnień filologicznych, a także komentarzy dotyczących języka, tak by kontekst historycznoliteracki stał się możliwie jasny i zrozumiały. Nie można w tym wypadku zapomnieć także o zamieszczeniu aparatu krytycznego, czyli wszystkich tekstów pochodzących od edytora, wchodzących w skład publikacji, tj. komentarza merytorycznego (przypisy) i edytorskiego (zestawienie wariantów testu wraz z uwagami odedytorskimi).

Edycja (B) to wydanie popularnonaukowe. Przygotowywane  z myślą o celach dydaktycznych, zatem zwykle obok ustalonego tekstu kanonicznego (tu już bez podawania wariantów) najczęściej znajdziemy komentarz historycznoliteracki lub/i propozycję interpretacji, a także rozbudowane przypisy uwzględniające kwestie językowe. Wszystkie te elementy służą przybliżeniu jakiegoś zagadnienia odbiorcy, który nie jest specjalistą.

Edycja (C) to wydanie popularne. Przeznaczone jest do szerokiego grona odbiorców, zwykle sprowadza się do opublikowania tekstu autorskiego. W tej odmianie wydania, zwanej szkolną, nie podaje się informacji historycznoliterackich, sugestii interpretacyjnych czy komentarzy. Edytor w tym wypadku ogranicza się jedynie do przypisów rzeczowych.

Edytor to także program komputerowy do edycji tekstu.

Redaktor – do jego obowiązków należy oczyszczenie tekstu z błędów i usterek, a także czuwanie nad logicznością wywodu. Coraz częściej redaktorzy wykonują część prac, które dawniej wykonywali redaktorzy językowi czy techniczni. Stąd też nikogo już nie dziwi fakt, że podczas pracy redaktor sugeruje pewne rozwiązania graficzne czy typograficzne. Zatem współcześnie redaktor weryfikuje tekst pod względem językowym, merytorycznym i technicznym. Dokonuje przy tym adiustacji tekstu (czyli doprowadza tekst do postaci godnej druku).

Obowiązkowo należy zaznaczyć wszystkie wprowadzone zmiany w tekście po to, by autor mógł odnieść się do nich lub odpowiedzieć na wątpliwości redaktora.

Korektor – jego zadanie sprowadza się do poprawienia błędów. Podstawowym narzędziem pracy korektora są znaki korektorskie, które służą do sprawnej komunikacji między osobami zaangażowanymi w przygotowanie danej pozycji. Alternatywą dla znaków korektorskich (możemy ich używać jedynie pracując na wydrukach) jest chociażby praca nad tekstem w pogranie Microsoft Word przy wykorzystaniu trybu „śledzenia zmian” i „recenzji”, dzięki której możemy komentować poszczególne partie tekstu.

correcting-1870721_1920
Najlepszym sposobem wykonywania korekty jest uważna lektura tekstu na wydruku. Źródło: Pixabay.pl

Grafik DTP – osoba wykonująca elektroniczne przygotowanie książki do druku, tak zwany skład techniczny.

 

Źródła: Ł. Garbal, Edytorstwo. Jak wydawać współczesne teksty literackie, Warszawa 2011.

A. Wolański, Edycja tekstów. Praktyczny poradnik: książka, prasa, www, Warszawa 2008.

Reklamy

O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru”

O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru”

Czasami z opisywaniem powieści jest jak z relacjonowaniem smaku potraw: można, ale nic nie zastąpi osobistego doświadczenia. Cóż więc lepiej mogłoby przekonać o wartości „Czerwieni Humeru” niż fragment fabuły? Naszym zdaniem nic. Może poza fragmentem zilustrowanym dynamicznym obrazem. Sami nie możemy się doczekać takiej wizualizacji, ale jej powstanie leży w Waszych rękach. Przypominamy, że zbiórka trwa na Wspieram Kulturę.

Czytaj dalej„O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru””

Żeby działało – kilka słów o tworzeniu tekstu, czyli przepis na skuteczność

Żeby działało – kilka słów o tworzeniu tekstu, czyli przepis na skuteczność

Często słyszy się, że samo pisanie tekstu nie było takie straszne, najtrudniej zacząć, a potem już jakoś idzie. Komu ten temat jest bliski? No właśnie. Może warto zatem zastanowić się dlaczego początki są takie trudne i co zrobić, aby finalnie tekst był dosmakowany.

Czytaj dalej„Żeby działało – kilka słów o tworzeniu tekstu, czyli przepis na skuteczność”

„Czerwień Humeru” — powieść od wyklejki

„Czerwień Humeru” — powieść od wyklejki

Gotowaniu dobrze jest przyglądać się od kuchni, a książkom — od wyklejki. Przedstawiamy Wam kulisy powstawania „Czerwieni Humeru”, o których opowiada sam autor: Rafał Sawicki.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Powieść fantasty — jak to się robi?

— Rafale, podobno nie tylko książka jest ciekawa, ale także historia jej powstania, czy to prawda?

— Tak, zdecydowanie. Tym bardziej, że napisanie książki, która ostatecznie spodobała się wydawnictwu uważam za osobisty sukces. Zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności.

— Właśnie, jakie okoliczności towarzyszyły powstaniu książki?

— To była ciężka i satysfakcjonująca praca. Ciężka, ponieważ równocześnie byłem zatrudniony na etacie jako menedżer, a po pracy miałem obowiązki społeczne Prezesa Zarządu Fundacji Kreatywności i Innowacyjności w Działaniu. No i nie zapominajmy o życiu prywatnym.

— Jak to pogodziłeś?

— Najwięcej czasu zajęło mi skrupulatne planowanie książki. Rozdział po rozdziale. Samo pisanie poszło w miarę szybko. Wstawałem codziennie tuż po 5 rano i przed pójściem do pracy, pisałem.  Wychodziły mi jakieś dwie godziny pisania dziennie. Działając systematycznie, udało mi się ukończyć książkę.

— A co robiłeś, gdy nie miałeś weny na pisanie od rana?

— Brak weny to tylko wymówka. Jeśli stawiałem sobie cel: “napisać określoną partię tekstu”, robiłem to bez względu na wszystko. Wena pojawia się, kiedy przechodzisz do działania.

— Gdybyś miał jakoś zareklamować książkę czytelnikom, co byś o niej powiedział?

— Sądzę, że osiągnąłem cel. Chodziło mi o stworzenie powieści fantasy, która wciąga, przyjemnie się ją czyta i stanowi odskocznię od codzienności. W mojej pracy zawodowej zarządzam i szkolę ludzi, stwarzam im możliwość rozwoju zawodowego. Pisząc książkę, chciałem dać coś, co pozwoli naładować psychiczne baterie po ciężkim dniu albo bardzo miło spędzić weekend.

Kim jest Rafał Sawicki?

Z wykształcenia socjolog, z zawodu menedżer i trener rozwoju osobistego. Społecznie pracuje jako Prezes Fundacji Kreatywności i Innowacyjności w Działaniu. Prywatnie interesuje się historią starożytną, tematyką przywództwa, boksem, a od niedawna historyczną szermierką średniowiecznym mieczem długim. Wymienione sporty woli uprawiać osobiście niż oglądać w telewizji. 😉

Optymistyczny, przyjazny i inspirujący. Uwielbia tworzyć, a także łączyć sprawdzone koncepcje tak, żeby wyszło ciekawie. Uważa, że pisanie książki jest trochę jak przeprowadzanie kampanii wojskowej. Ostateczny sukces zależy w równej mierze od planowania, co od ciężkiej pracy na linii frontu.

O książce

Chociaż “Czerwień Humeru” to książka idealna dla każdego amatora fantastyki, przypadnie do gustu także wielbicielom militariów z minionych epok, intryg politycznych i różnorodnych przygód.

W prosty, choć niekiedy brutalny sposób, przedstawia dylematy moralne postaci, ich losy i przemiany. Nie brakuje także emocjonujących pojedynków na miecze, epickich bitew i miotanych przez czarodziei kul ognia.

Ta powieść potrafi wciągnąć i  wzruszyć. Złapać za żołądek w oczekiwaniu na to, co się wydarzy i trzymać tak w niepokoju kolejną chwilę, by wreszcie odkryć karty. Jednak “Czerwień Humeru” daje przede wszystkim, rzadką w dzisiejszym świecie, możliwość wyluzowania się.

P.S. Najlepiej czyta się rano z filiżanką czarnej kawy albo wieczorem z zimnym piwem w ręku. 😉

Pojawia się wraz z potencjałem literackim komputerów w latach 80. i służy początkowo do tworzenia rozbudowanych opowiadań o strukturze „skokowej”, powieści, a nawet poezji. Ostateczny kształt tego rodzaju dziełom nadawał czytelnik, w wyniku decyzji lekturowych, jakie podejmował, klikając (bądź nie) w odnośnik. Hipertekst, bo o nim mowa, najpełniej realizuje się na ekranie komputera połączonego z internetem, ale funkcjonował jeszcze przed erą hipermediów.

Czytaj dalej

Sztuka czytania

Sztuka czytania

Na początku było słowo, a słowo było wypowiadane ustnie i dobre było takie słowo. Dzisiaj słowo jest drukowane albo istnieje wirtualnie na ekranach urządzeń elektronicznych. Nierzadko walczy o naszą uwagę z zastępami ruchomych obrazków, klipów video i komunikatów reklamowych. Być amatorem czytelnictwa w erze ekranów nie jest łatwo, zwłaszcza że skupianie się na tekście to mało atrakcyjne zajęcie w porównaniu z codziennym multi-taskingiem. Jak się więc czyta książki w dobie internetu?

stocksnap_ue5sz7aatm

Dawno, dawno temu, ludzie porozumiewali się ze sobą za pomocą słów wypowiadanych w bezpośredniej rozmowie.  Czytaj dalej„Sztuka czytania”

Fantastyka nowej przygody?

Fantastyka nowej przygody?

Ostatnimi czasy w telewizji rośnie popularność tzw. kina nowej przygody. To powrót do klasyki klimatu filmów, takich jak „Indiana Jones” czy „Goonies”. Coraz liczniejsze produkcje, ze świetnym „Stranger Things” na czele, czerpią pełnymi garściami z historii przepełnionych epizodycznymi wątkami fabularnymi, walką z wrogiem, niepokonanymi i wyidealizowanymi bohaterami, ale też misjami ratowania świata przed wielkim niebezpieczeństwem. A co z książkami? Widzicie, jestem wielkim fanem fantastyki, i czytając „Czerwień Humeru”, pomyślałem, że mam do czynienia z protoplastą nowego gatunku – fantastyki nowej przygody.

fantasy-1701148_960_720

„Czerwień…” to książka fabularnie zbliżona chyba najbardziej do „Achai” Andrzeja Ziemiańskiego. Oto mamy świat kilku krain, państw-miast i jednego imperium, siejącego postrach wśród swoich sąsiadów. W pewnym momencie Czytaj dalej„Fantastyka nowej przygody?”