Daj dychę! Zbieramy na kolejną publikację

Daj dychę! Zbieramy na kolejną publikację

Pamiętasz powieść „Czerwień Humeru„? Udało nam się ją wydać dzięki wsparciu wspaniałych ludzi: miłośników literatury fantasy, zapalonych czytelników, wspierających kulturę i samego autora — Rafała Sawickiego. Nasza zbiórka, zorganizowana na portalu Wspieram Kulturę, zakończyła się sukcesem. Radości nie było końca, wspierających obdarowaliśmy prezentami, a powieść wreszcie mogła pojawić się w internetowej księgarni Przecinka. Kiedy nadarzyła się okazja przygotowania do publikacji kolejnego dzieła — Milczenie satyra autorstwa Kamila Chachuły — postanowiliśmy skorzystać ze sprawdzonej już ścieżki finansowania i ponownie wystartowała internetowa zbiórka. Tym razem również szczerze liczymy na pomoc wspierających kulturę! Projekt Milczenie satyra — cykl esejów Kamila Chachuły można wspomóc za pośrednictwem, zaprzyjaźnionego portalu, Wspieram Kulturę, a konkretnie pod tym linkiem. Liczy się każda wpłata, dlatego tegoroczną zrzutkę organizujemy pod hasłem: Daj dychę!

Dlaczego wydanie tej publikacji jest dla nas tak ważne? Ponieważ autor to niezwykle utalentowany młody człowiek, który zgłosił się do nas z już ukształtowanym stylem, wyrazistością i imponującymi doświadczeniami literackimi. Teksty Kamila są połączeniem tradycji i awangard literackich, eksperymentem stylistycznym, a tym samym ewenementem, odmiennym od tego, co można nazwać standardem. Chcemy, aby publikacja objęła cykl krótkich utworów, powiązanych ze sobą jedynie tematem przewodnim i osobą autora. Każda z części owej serii będzie miała indywidualny projekt typograficzny, odpowiadający jej tematowi. Kompozycja oraz walory edytorskie będą odpowiadały współczesnym sposobom lektury. Można je czytać wygodnie na różnych nośnikach: w podróży, do porannej kawy albo tuż przed snem. Nie są to rozległe traktaty, a zwarte, choć gęste od trafnych uwag i spostrzeżeń, eseje.

projectBig
Kamil Chachuła jest osobą niezwykle wrażliwą, czego wyraz daje w swoich esejach. Źródło: archiwum prywatne autora.

 

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy tej przepięknej treści nie ubrali w ciekawą formę. Dlatego Milczenie satyra przygotujemy w formie najnowocześniejszego ebooka: z przypisami w formie interaktywnej, aktualnymi i archiwalnymi zdjęciami miejsc, do których autor się odnosi oraz jego własnoręcznymi ilustracjami. Dzięki nowym technologiom edytorskim możemy przenieść się niemal fizycznie w świat opisywany przez Kamila, widzieć to, co on i przechadzać się po tych samych uliczkach choćby starego Lublina. Wszystko to uczyni lekturę zbioru naprawdę niezwykłą.

projectBig-2
Dodatkowym autotem „Milczenia satyra” będą odręczne ilustracje autora, którymi ozdobimy wnętrze książki. Źródło: prace własne autora.

Jesteś przekonana Droga Czytelniczko? A czy ty Drogi Czytelniku już zerkasz z zapałem na stronę zbiórki? Mamy nadzieję, że tak i gorąco Was zachęcamy do udzielenia nam ponownie kredytu zaufania w postaci wpłaty do projektowej kieszeni. Szczerze na Was liczymy, a z doświadczenia wiemy już, że nie zawodzicie.

Pamiętaj więc, że możesz dorzucić się do zbiórki, wpłacając nawet niewielkie kwoty. Potrzebne linki znajdziesz tutaj. A jeśli już jesteś głodny twórczości Kamila, zapraszamy  do lektury jego tekstów, które ukazują się na blogu Egzystencjalne bluzgi.

Reklamy

Konferencja „Między książką a e-książką” pod przecinkowym patronatem

Konferencja „Między książką a e-książką” pod przecinkowym patronatem

Zdolni studenci UMCS-u zorganizowali drugą edycję ogólnopolskiej konferencji naukowej „Między książką a e-książką”. Cel był jeden: próba znalezienia odpowiedzi na pytania dotyczące pracy edytora, redaktora, czy też kierunku rozwoju tradycyjnej i współczesnej sztuki edytorskiej. Nie zabrakło także wątków dotyczących stanu rynku książki oraz specyfiki procesu wydawniczego. A tam gdzie o książkach, tam i my!

Uwierzcie, dyskutować było o czym, bo XXI wiek uznać można  za okres wielotorowego rozwoju rynku czytelniczo-wydawniczego. W zasadzie teza ta towarzyszyła młodym naukowcom przez cały okres trwania obrad. Dlatego tak bardzo cieszy nas, że mogliśmy uczestniczyć w tym wydarzeniu.

Konferencja: temat pierwszy – E-książka

Prelegenci zauważyli, że współcześni wydawcy projektują e-książkę w sposób minimalistyczny. Wnioski te przedstawiono na podstawie porównania jej z tradycyjną formą.

Warto podkreślić, iż minimalistycznych rozwiązań nie tworzy się minimalnym nakładem pracy. Jest dokładnie odwrotnie! Bo teksty komputerowe bogate są w rozwiązania edytorskie, jakich nie można „zmieścić” w tradycyjnej książce. Otwiera się tu całe bogactwo hiperłączy, załączników multimedialnych, a także możliwość interakcji.

Realizacją współczesnego e-booka jest „Czerwień Humeru”.

Konferencja: temat drugi – Książka

Prelegenci starali się udowodnić, że tradycyjna książka wcale nie musi być nudna. I słusznie! Dowodem może być chociażby książka artystyczna, która łączy literaturę ze sztuką, czy równe eksperymenty z formą. Studenci nader często wiązali współczesną książkę tradycyjną z zagadnieniami tak zwanej literatury totalnej – liberatury.

Książka tradycyjna nie jest formą skostniałą. Funkcjonuje na rynku obok dynamicznie rozwijającego się internetu. Dlatego też coraz częściej mówi się o różnych wpływach nowych mediów na książkę tradycyjną.

Realizacją książki tradycyjnej z wyraźnymi wpływami nowych mediów jest „Otwarte okna dziecięcych możliwości”.

Spełniać marzenia pisarza

Gościem specjalnym konferencji „Między książką a e-książką” był Jakub Koisz autor książki „#YOLO”. Głównym tematem rozmowy z pisarzem była kwestia współpracy autora z wydawcą, a także to, jak przebiega proces pisania.

Pisarz zdradził, co stanowi dla niego impuls do tworzenia – książka ma odpowiadać na kwestie, które aktualnie jego jako człowieka intrygują, uderzają.

Jakub Koisz, opierając się na swoich doświadczeniach wydawniczych, apelował o rozwagę i poszanowanie swojej pracy przez każdego z twórców. Argumentował, że nie należy zapominać, iż książka, czy inny wytwór umysłu ludzkiego, to efekt ciężkiej i często długiej pracy.

Podkreślał, że początki na rynku książki nie są łatwe – wiele zależy od debiutanta, zwłaszcza w materii promocji. Problem narasta, kiedy autor nie jest znany w ogóle, nie tylko na rynku wydawniczym. Wtedy promocja wymaga wylania siódmych potów. Sukces jest jednak przez to jeszcze cenniejszy.

Jak chronić prawo autorskie książki?

Jak chronić prawo autorskie książki?

Wiadomo – nieznajomość prawa szkodzi. W wielu sytuacjach to powiedzenie się sprawdza. W przypadku prawa autorskiego nie do końca. Dlaczego? Wbrew pozorom nie trzeba załatwiać żadnych formalności, aby chronić swoją własność intelektualną. Istnieją proste sposoby na to, by zastrzec prawo autorskie do własnego utworu. Oto kilka podpowiedzi.

Czym jest prawo autorskie?

Prawo autorskie to zbiór przepisów z dziedziny prawa własności intelektualnej. Ochroną prawno-autorską objęte są wytwory intelektu człowieka. Istnieje kilka pewnych źródeł, w których znajdziemy szczegółowe informacje na temat praw autorskich. Możecie sięgnąć do:

– Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych,

– Kodeksu cywilnego,

– Konstytucji RP,

– Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji,

– Umów międzynarodowych (np. Konwencji berneńskiej).

Prawo autorskie, zapisane w ustawie z dnia 4 lutego 1994 roku, określa dokładnie, kto może skorzystać z ochrony praw autorskich i co może nimi być objęte. Przeczytamy w niej, powołując się na art. 1 ust. 1 prawa autorskiego, że:

Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalonym w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażania (utwór).

Jak nabyć prawo autorskie utworu?

Utwór podlega ochronie nawet wtedy, kiedy nie jest ukończony. Warunkiem koniecznym jest jednak to, że musi się z nim zapoznać osoba trzecia. Ochrona autorska przysługuje niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności – autor nie jest zobowiązany do rejestracji utworu, nie musi także uiszczać żadnych opłat związanych z ochroną.

Warto także wspomnieć, że w polskim prawie autorskim nota „copyright” i „all rights reserved” informują o tym, kto napisał dzieło, nie zaś o tym, kto ma do niego prawa autorskie. Ich naniesienie na utwór zatem nie skutkuje żadnymi rozwiązaniami w dziedzinie prawa autorskiego.

Czas trwania praw autorskich

Autorskie prawa osobiste obejmują przede wszystkim prawo autora do wiązania z dziełem jego nazwiska. Prawo to nigdy nie wygasa, jest niezbywalne – nie można się go zrzec ani przenieść na inną osobę. W ramach ochrony dóbr osobistych autor ma prawo do prezentacji utworu pod pseudonimem lub anonimowo.

Autorskie prawa majątkowe to wyłączność praw majątkowych na rzecz autora utworu lub posiadacza praw. Osobą uprawnioną jest w pierwszej kolejności jest rzecz jasna posiadacz praw do utworu. Podmiot może udzielić innym uprawnień do korzystania z owych praw. Określa je podpisanie umowy i ustalenie w niej szczegółowych warunków.

Autorskie prawa majątkowe są ograniczone w czasie. Trwają:

  • przez cały czas życia twórcy i 70 lat po jego śmierci;
  • jeżeli twórca nie jest znany – 70 lat od daty pierwszego rozpowszechnienia utworu.

Jeżeli przysługują innej osobie niż twórcy:

  • 70 lat od daty rozpowszechnienia utworu;
  • gdy utwór nie został rozpowszechniony – 70 lat od daty ustalenia utworu.

źródło: Ustawa w Internetowym Systemie Aktów Prawnych (Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83)

Z kim pracować, czyli kto się czym zajmuje w wydawnictwie

Z kim pracować, czyli kto się czym zajmuje w wydawnictwie

Wydawca – ten, który wydaje lub wydawnictwo, w którym edytor publikuje.

Edytor –  to osoba, która opracowuje publikację, biorąc za nią odpowiedzialność zarówno w kwestiach poprawnościowych, jak i dopełnienia woli autorskiej. Specjaliści podkreślają, iż u podstaw tego zawodu jest działanie. Edytorstwo bowiem to praktycznie zastosowanie wiedzy filologicznej, ale także świetne narzędzie opracowania źródeł i faktów historycznych. Edytor działa wedle ściśle ustalonych zasad (niech was nie zmyli fakt, iż jest humanistą. W tej dziedzinie jest wyjątkowo mało miejsca na interpretację). Osoba zajmująca stanowisko edytora winna dążyć do ustalenia faktów, pomóc stworzyć autorowi (jeśli żyje) wiarogodne źródło informacji. Dlatego też najważniejszym jej zadaniem jest ustalenie tekstu kanonicznego (na podstawie istniejących kilku jego wariantów) wolnego od błędów.

W związku z tym, że praca edytora jest niezwykle odpowiedzialna, a grono odbiorców zróżnicowane, wprowadzono typy edycji.

Edycja (A) to wydanie naukowe. Zdaje się najbardziej wymagające, bowiem jest to przygotowanie i opracowanie źródła historycznego. Edytor musi uwzględnić wszystkie istniejące i dostępne mu warianty tekstu, nad którym pracuje, a wszelkie różnice między nimi odnotować. Wydanie tego typu ma służyć przede wszystkim badaniom naukowym. Obligatoryjne więc jest zamieszczenie w nim objaśnień filologicznych, a także komentarzy dotyczących języka, tak by kontekst historycznoliteracki stał się możliwie jasny i zrozumiały. Nie można w tym wypadku zapomnieć także o zamieszczeniu aparatu krytycznego, czyli wszystkich tekstów pochodzących od edytora, wchodzących w skład publikacji, tj. komentarza merytorycznego (przypisy) i edytorskiego (zestawienie wariantów testu wraz z uwagami odedytorskimi).

Edycja (B) to wydanie popularnonaukowe. Przygotowywane  z myślą o celach dydaktycznych, zatem zwykle obok ustalonego tekstu kanonicznego (tu już bez podawania wariantów) najczęściej znajdziemy komentarz historycznoliteracki lub/i propozycję interpretacji, a także rozbudowane przypisy uwzględniające kwestie językowe. Wszystkie te elementy służą przybliżeniu jakiegoś zagadnienia odbiorcy, który nie jest specjalistą.

Edycja (C) to wydanie popularne. Przeznaczone jest do szerokiego grona odbiorców, zwykle sprowadza się do opublikowania tekstu autorskiego. W tej odmianie wydania, zwanej szkolną, nie podaje się informacji historycznoliterackich, sugestii interpretacyjnych czy komentarzy. Edytor w tym wypadku ogranicza się jedynie do przypisów rzeczowych.

Edytor to także program komputerowy do edycji tekstu.

Redaktor – do jego obowiązków należy oczyszczenie tekstu z błędów i usterek, a także czuwanie nad logicznością wywodu. Coraz częściej redaktorzy wykonują część prac, które dawniej wykonywali redaktorzy językowi czy techniczni. Stąd też nikogo już nie dziwi fakt, że podczas pracy redaktor sugeruje pewne rozwiązania graficzne czy typograficzne. Zatem współcześnie redaktor weryfikuje tekst pod względem językowym, merytorycznym i technicznym. Dokonuje przy tym adiustacji tekstu (czyli doprowadza tekst do postaci godnej druku).

Obowiązkowo należy zaznaczyć wszystkie wprowadzone zmiany w tekście po to, by autor mógł odnieść się do nich lub odpowiedzieć na wątpliwości redaktora.

Korektor – jego zadanie sprowadza się do poprawienia błędów. Podstawowym narzędziem pracy korektora są znaki korektorskie, które służą do sprawnej komunikacji między osobami zaangażowanymi w przygotowanie danej pozycji. Alternatywą dla znaków korektorskich (możemy ich używać jedynie pracując na wydrukach) jest chociażby praca nad tekstem w pogranie Microsoft Word przy wykorzystaniu trybu „śledzenia zmian” i „recenzji”, dzięki której możemy komentować poszczególne partie tekstu.

correcting-1870721_1920
Najlepszym sposobem wykonywania korekty jest uważna lektura tekstu na wydruku. Źródło: Pixabay.pl

Grafik DTP – osoba wykonująca elektroniczne przygotowanie książki do druku, tak zwany skład techniczny.

 

Źródła: Ł. Garbal, Edytorstwo. Jak wydawać współczesne teksty literackie, Warszawa 2011.

A. Wolański, Edycja tekstów. Praktyczny poradnik: książka, prasa, www, Warszawa 2008.

O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru”

O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru”

Czasami z opisywaniem powieści jest jak z relacjonowaniem smaku potraw: można, ale nic nie zastąpi osobistego doświadczenia. Cóż więc lepiej mogłoby przekonać o wartości „Czerwieni Humeru” niż fragment fabuły? Naszym zdaniem nic. Może poza fragmentem zilustrowanym dynamicznym obrazem. Sami nie możemy się doczekać takiej wizualizacji, ale jej powstanie leży w Waszych rękach. Przypominamy, że zbiórka trwa na Wspieram Kulturę.

Czytaj dalej„O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru””

Żeby działało – kilka słów o tworzeniu tekstu, czyli przepis na skuteczność

Żeby działało – kilka słów o tworzeniu tekstu, czyli przepis na skuteczność

Często słyszy się, że samo pisanie tekstu nie było takie straszne, najtrudniej zacząć, a potem już jakoś idzie. Komu ten temat jest bliski? No właśnie. Może warto zatem zastanowić się dlaczego początki są takie trudne i co zrobić, aby finalnie tekst był dosmakowany.

Czytaj dalej„Żeby działało – kilka słów o tworzeniu tekstu, czyli przepis na skuteczność”

„Czerwień Humeru” — powieść od wyklejki

„Czerwień Humeru” — powieść od wyklejki

Gotowaniu dobrze jest przyglądać się od kuchni, a książkom — od wyklejki. Przedstawiamy Wam kulisy powstawania „Czerwieni Humeru”, o których opowiada sam autor: Rafał Sawicki.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Powieść fantasty — jak to się robi?

— Rafale, podobno nie tylko książka jest ciekawa, ale także historia jej powstania, czy to prawda?

— Tak, zdecydowanie. Tym bardziej, że napisanie książki, która ostatecznie spodobała się wydawnictwu uważam za osobisty sukces. Zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności.

— Właśnie, jakie okoliczności towarzyszyły powstaniu książki?

— To była ciężka i satysfakcjonująca praca. Ciężka, ponieważ równocześnie byłem zatrudniony na etacie jako menedżer, a po pracy miałem obowiązki społeczne Prezesa Zarządu Fundacji Kreatywności i Innowacyjności w Działaniu. No i nie zapominajmy o życiu prywatnym.

— Jak to pogodziłeś?

— Najwięcej czasu zajęło mi skrupulatne planowanie książki. Rozdział po rozdziale. Samo pisanie poszło w miarę szybko. Wstawałem codziennie tuż po 5 rano i przed pójściem do pracy, pisałem.  Wychodziły mi jakieś dwie godziny pisania dziennie. Działając systematycznie, udało mi się ukończyć książkę.

— A co robiłeś, gdy nie miałeś weny na pisanie od rana?

— Brak weny to tylko wymówka. Jeśli stawiałem sobie cel: “napisać określoną partię tekstu”, robiłem to bez względu na wszystko. Wena pojawia się, kiedy przechodzisz do działania.

— Gdybyś miał jakoś zareklamować książkę czytelnikom, co byś o niej powiedział?

— Sądzę, że osiągnąłem cel. Chodziło mi o stworzenie powieści fantasy, która wciąga, przyjemnie się ją czyta i stanowi odskocznię od codzienności. W mojej pracy zawodowej zarządzam i szkolę ludzi, stwarzam im możliwość rozwoju zawodowego. Pisząc książkę, chciałem dać coś, co pozwoli naładować psychiczne baterie po ciężkim dniu albo bardzo miło spędzić weekend.

Kim jest Rafał Sawicki?

Z wykształcenia socjolog, z zawodu menedżer i trener rozwoju osobistego. Społecznie pracuje jako Prezes Fundacji Kreatywności i Innowacyjności w Działaniu. Prywatnie interesuje się historią starożytną, tematyką przywództwa, boksem, a od niedawna historyczną szermierką średniowiecznym mieczem długim. Wymienione sporty woli uprawiać osobiście niż oglądać w telewizji. 😉

Optymistyczny, przyjazny i inspirujący. Uwielbia tworzyć, a także łączyć sprawdzone koncepcje tak, żeby wyszło ciekawie. Uważa, że pisanie książki jest trochę jak przeprowadzanie kampanii wojskowej. Ostateczny sukces zależy w równej mierze od planowania, co od ciężkiej pracy na linii frontu.

O książce

Chociaż “Czerwień Humeru” to książka idealna dla każdego amatora fantastyki, przypadnie do gustu także wielbicielom militariów z minionych epok, intryg politycznych i różnorodnych przygód.

W prosty, choć niekiedy brutalny sposób, przedstawia dylematy moralne postaci, ich losy i przemiany. Nie brakuje także emocjonujących pojedynków na miecze, epickich bitew i miotanych przez czarodziei kul ognia.

Ta powieść potrafi wciągnąć i  wzruszyć. Złapać za żołądek w oczekiwaniu na to, co się wydarzy i trzymać tak w niepokoju kolejną chwilę, by wreszcie odkryć karty. Jednak “Czerwień Humeru” daje przede wszystkim, rzadką w dzisiejszym świecie, możliwość wyluzowania się.

P.S. Najlepiej czyta się rano z filiżanką czarnej kawy albo wieczorem z zimnym piwem w ręku. 😉