Milczący satyr – poznajcie temat przewodni esejów Kamila Chachuły

Tytuł nowego projektu wydawniczego Przecinka dla niektórych brzmi pewnie enigmatycznie. Postanowiliśmy więc uchylić rąbka tajemnicy i zaprezentować fragment dzieła, którego wydanie pragniemy sfinansować dzięki zbiórce prowadzonej w serwisie Wspieram Kulturę. Poznajcie tytułowego satyra, a przynajmniej jedno z jego wielu oblicz…

Jacob_Jordaens_-_Satyr_Playing_the_Pipe_(Jupiter's_Childhood)_(fragment)_-_Google_Art_Project
Satyr Playing the Pipe (Jupiter’s Childhood) (fragment), Jacob Jordaens, źródło: Wikimedia Commons.

Brodaty satyr cynicznie uśmiecha się, tonąc w pijanym blasku wielkości swego bóstwa. Tańcząca kreatura, jakby zwinny diabeł wślizguje się w członki leżących bezwładnie zwłok, odzierając je z jakiejkolwiek godności intelektualnej, po czym porywa ciała na drugą stronę, topiąc w tafli krwawoczerwonej, gęstej wody. Ów antyczny towarzysz tragicznego chłopczyka odzianego w bujny, kwietny wieniec na skroniach upaja się poczuciem wszelakiego upadku, porażki, zniewolenia tak, jak widział to w poniżonym obliczu rozdzieranego na strzępy idola, rozrzuconego pomiędzy złociście lśniącymi pąkami nikomu nieznanych roślin. Mówił niewyraźnie, używając osobliwego języka na pograniczu nietrzeźwej liryki oraz impulsywnie wyrzucanych z siebie bluzgów: ta kudłata kreatura posiadała w sobie pewną magiczną aurę jednoczesnego urzekania tym, co otrzymał w darze od umierającego bożka i odstraszania zwykłych ludzi podążających w życiu drogą prawości oraz racjonalizmu. – Tak, mam w sobie krztę satyra, ponieważ tak jak satyr jestem cieniem pewnej idei. Odłamkiem adamowego żebra. Pękniętą czaszką trackiego wygnańca. – Poszukuję odpowiedniej formy poza formą słów, przez którą wyrażę niesamowitą ekstazę mną poruszającą, prowokującą do wypowiadania istotnych treści. Takich, jakich nie oczekują ludzie, a takich, jakie nasycą egoizm, indywidualizm i poczucie nadzwyczajności.

W sylwetce dionizyjskiego towarzysza odnajduję w zasadzie całość artystycznej kreacji, jaką wypracowali w sobie pisarze, zwłaszcza ci romantyczni, chociaż bliżej modernistom do tej ekspresjonistycznej postaci aniżeli dziewiętnastowiecznym szlifierzom estetyki. Gdyby w satyrze dopatrywać się uosobienia brzydoty, zgarbienia, amoralności czy też wszelkiej niedoskonałości, to cała epoka romantyzmu, szczególnie niemieckiego, może przezeń być zobrazowana; przecież J.W. Goethe, który w rozmowie z Eckermannem napomknął znacząco, że klasycyzm wiąże z tym, co zdrowe a nowy wówczas nurt z tym, co skrzywione popełnił w 1773 roku mało znany dramat pod tytułem „Satyr”. Co znamienne, był to też jeden z licznych (obok „Fausta” czy „Epigramów weneckich”) pretekstów do krytyki chrześcijaństwa pod płaszczykiem ukazania walki namiętności, pojedynku pogaństwa z chrystusową religią ukazany w scenie, w której jednym z obrazoburczych zadań antycznego demona jest wrzucenie do rzeki pustelniczego krucyfiksu. Dla Nietzschego zaś Goethe stanowił prototyp nadczłowieka, a wiara, jaką krzewił – wiara w ideały klasyczne, greckie, szlachetne – została przez niemieckiego myśliciela ochrzczona mianem Dionizosa. Sam Nietzsche odrzucił wszelką świętość na rzecz tożsamości jarmarcznego błazna, co nawiązuje do platońskiego Alcybiadesa z „Uczty”, tymi słowami tytułującego Sokratesa — najszkaradniejszego z inteligentnych satyrów. Sekretny, wręcz onanistyczny podziw Friedricha Nietzschego wobec Sokratesa prześwituje już w “Jutrzence” – pozytywnej krytyce sokratejskich doktryn, triumf przeżywa zaś na kartach “Wiedzy Radosnej”: „Podziwiam odwagę oraz mądrość Sokratesa we wszystkim, co powiedział, co uczynił i czego nie powiedział”. Z kolei w “Narodzinach tragedii” autor pisze tak: „[Sokrates] wiedział, co robi: pragnął śmierci. Była dlań doskonałą okazją, by pokazać do jakiego stopnia przezwyciężył strach i wszelką słabość ludzką oraz jak wielką misją obarczyli go bogowie. […] Namiętności zostały zwyciężone; duch zapanował nad życiem i wybrał śmierć. Wszystkie systemy moralne starożytności próbują zrozumieć oraz pojąć znaczenie tegoż wzniosłego aktu. Sokrates zwyciężający lęk przed śmiercią jest ostatnim modelem mędrca, […] zwyciężającego instynkty mądrością”. Ów pederasta Sokrates zdawał się być tak niemieckiemu myślicielowi bliski, iż ten niejako zmagał się z naleciałościami antycznego echa, odbijającego się o twardy głaz germańskiej dumy Nietzschego. Obsesyjna fascynacja ograniczała się przy tym do ucieleśniania przez Sokratesa pewnych filozoficznych idei – tak, jak ujmował to Platon w dialogach. Sokrates jako – mówię to z tego całą świadomością – “punkt zwrotny” w dziejach jest też znaczącym uosobieniem najważniejszych, nietzscheańskich ideałów, w tym najistotniejszego: pełnego pasji człowieka mogącego kontrolować namiętności. Podobnie, jak w przypadku Johanna Wolfganga Goethego, Friedrich Nietzsche odnajduje jednostkę, która charakterowi swemu nadaje styl [“Wiedza Radosna”] i dąży ku całkowitości [“Zmierzch Bożyszcz”] – człowiek taki żyje najczęściej u progu czegoś, co filozof zwykł zwać d e k a d e n c j ą; dokonuje – jednostka ta – aktu autokreacji oraz integracji na skraju destrukcji i dezintegracji. Czyżby więc Sokrates był pierwszym i ostatnim, autentycznym satyrem intelektu, abstrahując od pewnych ról, jakie nakładali na siebie niczym maski późniejsi demiurgowie sztuki?

Reklamy

Daj dychę! Zbieramy na kolejną publikację

Daj dychę! Zbieramy na kolejną publikację

Pamiętasz powieść „Czerwień Humeru„? Udało nam się ją wydać dzięki wsparciu wspaniałych ludzi: miłośników literatury fantasy, zapalonych czytelników, wspierających kulturę i samego autora — Rafała Sawickiego. Nasza zbiórka, zorganizowana na portalu Wspieram Kulturę, zakończyła się sukcesem. Radości nie było końca, wspierających obdarowaliśmy prezentami, a powieść wreszcie mogła pojawić się w internetowej księgarni Przecinka. Kiedy nadarzyła się okazja przygotowania do publikacji kolejnego dzieła — Milczenie satyra autorstwa Kamila Chachuły — postanowiliśmy skorzystać ze sprawdzonej już ścieżki finansowania i ponownie wystartowała internetowa zbiórka. Tym razem również szczerze liczymy na pomoc wspierających kulturę! Projekt Milczenie satyra — cykl esejów Kamila Chachuły można wspomóc za pośrednictwem, zaprzyjaźnionego portalu, Wspieram Kulturę, a konkretnie pod tym linkiem. Liczy się każda wpłata, dlatego tegoroczną zrzutkę organizujemy pod hasłem: Daj dychę!

Dlaczego wydanie tej publikacji jest dla nas tak ważne? Ponieważ autor to niezwykle utalentowany młody człowiek, który zgłosił się do nas z już ukształtowanym stylem, wyrazistością i imponującymi doświadczeniami literackimi. Teksty Kamila są połączeniem tradycji i awangard literackich, eksperymentem stylistycznym, a tym samym ewenementem, odmiennym od tego, co można nazwać standardem. Chcemy, aby publikacja objęła cykl krótkich utworów, powiązanych ze sobą jedynie tematem przewodnim i osobą autora. Każda z części owej serii będzie miała indywidualny projekt typograficzny, odpowiadający jej tematowi. Kompozycja oraz walory edytorskie będą odpowiadały współczesnym sposobom lektury. Można je czytać wygodnie na różnych nośnikach: w podróży, do porannej kawy albo tuż przed snem. Nie są to rozległe traktaty, a zwarte, choć gęste od trafnych uwag i spostrzeżeń, eseje.

projectBig
Kamil Chachuła jest osobą niezwykle wrażliwą, czego wyraz daje w swoich esejach. Źródło: archiwum prywatne autora.

 

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy tej przepięknej treści nie ubrali w ciekawą formę. Dlatego Milczenie satyra przygotujemy w formie najnowocześniejszego ebooka: z przypisami w formie interaktywnej, aktualnymi i archiwalnymi zdjęciami miejsc, do których autor się odnosi oraz jego własnoręcznymi ilustracjami. Dzięki nowym technologiom edytorskim możemy przenieść się niemal fizycznie w świat opisywany przez Kamila, widzieć to, co on i przechadzać się po tych samych uliczkach choćby starego Lublina. Wszystko to uczyni lekturę zbioru naprawdę niezwykłą.

projectBig-2
Dodatkowym autotem „Milczenia satyra” będą odręczne ilustracje autora, którymi ozdobimy wnętrze książki. Źródło: prace własne autora.

Jesteś przekonana Droga Czytelniczko? A czy ty Drogi Czytelniku już zerkasz z zapałem na stronę zbiórki? Mamy nadzieję, że tak i gorąco Was zachęcamy do udzielenia nam ponownie kredytu zaufania w postaci wpłaty do projektowej kieszeni. Szczerze na Was liczymy, a z doświadczenia wiemy już, że nie zawodzicie.

Pamiętaj więc, że możesz dorzucić się do zbiórki, wpłacając nawet niewielkie kwoty. Potrzebne linki znajdziesz tutaj. A jeśli już jesteś głodny twórczości Kamila, zapraszamy  do lektury jego tekstów, które ukazują się na blogu Egzystencjalne bluzgi.

O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru”

O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru”

Czasami z opisywaniem powieści jest jak z relacjonowaniem smaku potraw: można, ale nic nie zastąpi osobistego doświadczenia. Cóż więc lepiej mogłoby przekonać o wartości „Czerwieni Humeru” niż fragment fabuły? Naszym zdaniem nic. Może poza fragmentem zilustrowanym dynamicznym obrazem. Sami nie możemy się doczekać takiej wizualizacji, ale jej powstanie leży w Waszych rękach. Przypominamy, że zbiórka trwa na Wspieram Kulturę.

Czytaj dalej„O walce Prawena ze złem, występkiem i zombie, czyli z wnętrza „Czerwieni Humeru””

„Czerwień Humeru” — powieść od wyklejki

„Czerwień Humeru” — powieść od wyklejki

Gotowaniu dobrze jest przyglądać się od kuchni, a książkom — od wyklejki. Przedstawiamy Wam kulisy powstawania „Czerwieni Humeru”, o których opowiada sam autor: Rafał Sawicki.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Powieść fantasty — jak to się robi?

— Rafale, podobno nie tylko książka jest ciekawa, ale także historia jej powstania, czy to prawda?

— Tak, zdecydowanie. Tym bardziej, że napisanie książki, która ostatecznie spodobała się wydawnictwu uważam za osobisty sukces. Zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności.

— Właśnie, jakie okoliczności towarzyszyły powstaniu książki?

— To była ciężka i satysfakcjonująca praca. Ciężka, ponieważ równocześnie byłem zatrudniony na etacie jako menedżer, a po pracy miałem obowiązki społeczne Prezesa Zarządu Fundacji Kreatywności i Innowacyjności w Działaniu. No i nie zapominajmy o życiu prywatnym.

— Jak to pogodziłeś?

— Najwięcej czasu zajęło mi skrupulatne planowanie książki. Rozdział po rozdziale. Samo pisanie poszło w miarę szybko. Wstawałem codziennie tuż po 5 rano i przed pójściem do pracy, pisałem.  Wychodziły mi jakieś dwie godziny pisania dziennie. Działając systematycznie, udało mi się ukończyć książkę.

— A co robiłeś, gdy nie miałeś weny na pisanie od rana?

— Brak weny to tylko wymówka. Jeśli stawiałem sobie cel: “napisać określoną partię tekstu”, robiłem to bez względu na wszystko. Wena pojawia się, kiedy przechodzisz do działania.

— Gdybyś miał jakoś zareklamować książkę czytelnikom, co byś o niej powiedział?

— Sądzę, że osiągnąłem cel. Chodziło mi o stworzenie powieści fantasy, która wciąga, przyjemnie się ją czyta i stanowi odskocznię od codzienności. W mojej pracy zawodowej zarządzam i szkolę ludzi, stwarzam im możliwość rozwoju zawodowego. Pisząc książkę, chciałem dać coś, co pozwoli naładować psychiczne baterie po ciężkim dniu albo bardzo miło spędzić weekend.

Kim jest Rafał Sawicki?

Z wykształcenia socjolog, z zawodu menedżer i trener rozwoju osobistego. Społecznie pracuje jako Prezes Fundacji Kreatywności i Innowacyjności w Działaniu. Prywatnie interesuje się historią starożytną, tematyką przywództwa, boksem, a od niedawna historyczną szermierką średniowiecznym mieczem długim. Wymienione sporty woli uprawiać osobiście niż oglądać w telewizji. 😉

Optymistyczny, przyjazny i inspirujący. Uwielbia tworzyć, a także łączyć sprawdzone koncepcje tak, żeby wyszło ciekawie. Uważa, że pisanie książki jest trochę jak przeprowadzanie kampanii wojskowej. Ostateczny sukces zależy w równej mierze od planowania, co od ciężkiej pracy na linii frontu.

O książce

Chociaż “Czerwień Humeru” to książka idealna dla każdego amatora fantastyki, przypadnie do gustu także wielbicielom militariów z minionych epok, intryg politycznych i różnorodnych przygód.

W prosty, choć niekiedy brutalny sposób, przedstawia dylematy moralne postaci, ich losy i przemiany. Nie brakuje także emocjonujących pojedynków na miecze, epickich bitew i miotanych przez czarodziei kul ognia.

Ta powieść potrafi wciągnąć i  wzruszyć. Złapać za żołądek w oczekiwaniu na to, co się wydarzy i trzymać tak w niepokoju kolejną chwilę, by wreszcie odkryć karty. Jednak “Czerwień Humeru” daje przede wszystkim, rzadką w dzisiejszym świecie, możliwość wyluzowania się.

P.S. Najlepiej czyta się rano z filiżanką czarnej kawy albo wieczorem z zimnym piwem w ręku. 😉

Pojawia się wraz z potencjałem literackim komputerów w latach 80. i służy początkowo do tworzenia rozbudowanych opowiadań o strukturze „skokowej”, powieści, a nawet poezji. Ostateczny kształt tego rodzaju dziełom nadawał czytelnik, w wyniku decyzji lekturowych, jakie podejmował, klikając (bądź nie) w odnośnik. Hipertekst, bo o nim mowa, najpełniej realizuje się na ekranie komputera połączonego z internetem, ale funkcjonował jeszcze przed erą hipermediów.

Czytaj dalej

Grosz do grosza i będzie crowdfunding

Grosz do grosza i będzie crowdfunding

Kiedy nie wiadomo, o co chodzi, zwykle chodzi o pieniądze. Brak odpowiednich funduszy to najczęstsza przyczyna rezygnacji ze spełniania marzeń, także tych literackich. Szkoda, bo rozwiązanie tego problemu jest zaskakująco proste. Jeśli nie sposób samemu sfinansować projekt, trzeba zorganizować zbiórkę.

Crowdfunding to, najprościej mówiąc, robienie zrzutki w internecie Czytaj dalej„Grosz do grosza i będzie crowdfunding”

Sztuka czytania

Sztuka czytania

Na początku było słowo, a słowo było wypowiadane ustnie i dobre było takie słowo. Dzisiaj słowo jest drukowane albo istnieje wirtualnie na ekranach urządzeń elektronicznych. Nierzadko walczy o naszą uwagę z zastępami ruchomych obrazków, klipów video i komunikatów reklamowych. Być amatorem czytelnictwa w erze ekranów nie jest łatwo, zwłaszcza że skupianie się na tekście to mało atrakcyjne zajęcie w porównaniu z codziennym multi-taskingiem. Jak się więc czyta książki w dobie internetu?

stocksnap_ue5sz7aatm

Dawno, dawno temu, ludzie porozumiewali się ze sobą za pomocą słów wypowiadanych w bezpośredniej rozmowie.  Czytaj dalej„Sztuka czytania”