Czasami z opisywaniem powieści jest jak z relacjonowaniem smaku potraw: można, ale nic nie zastąpi osobistego doświadczenia. Cóż więc lepiej mogłoby przekonać o wartości „Czerwieni Humeru” niż fragment fabuły? Naszym zdaniem nic. Może poza fragmentem zilustrowanym dynamicznym obrazem. Sami nie możemy się doczekać takiej wizualizacji, ale jej powstanie leży w Waszych rękach. Przypominamy, że zbiórka trwa na Wspieram Kulturę.

— Mówiłem ci, głupcze, że to się nie może udać.

— Zamknij się — odpowiedział z nienawiścią mężczyzna i kontynuował.

Wokół niego latały roje komarów. Robiły jednakowe ósemki w odległości około pół metra. Przeraźliwie chudy człowiek wykonał serie dziwnych gestów. Wszystkie padły.

— Widzisz, znowu nic. Tylko rosną paznokcie i włosy!

— Potrzebuję bardziej świeżego ciała, wtedy się powiedzie! Jestem już tak blisko.

Na stole, przy którym stał mężczyzna leżały gnijące zwłoki jakiegoś człowieka. Trudne do rozpoznania wydzielały niemożliwy do zniesienia smród. W widoczny sposób, zaczęły się zmieniać. Mag nie mógł jednak kontynuować zabiegu. W pośpiechu opuścił chatkę. […]

Okropne wspomnienie wróciło ze zdwojoną siłą. Czarodziej pamiętał wszystko bardzo wyraźnie. Znowu poczuł te emocje. Rozpacz, strach i okrutna determinacja. Był młodym senatorem, kiedy to się stało. Przeznaczona mu Tifa zachorowała na pustynną gorączkę i odeszła. Wtedy w pełni zwrócił się ku zakazanej manipulacji, którą od najmłodszych lat zgłębiał i praktykował w sekrecie. Zamknął jej ciało w mieszkaniu i codziennie próbował założyć odpowiednią kotwicę. Przekroczył ostateczne tabu, próbując ją wskrzesić. Przy pomocy magii utrzymywał warunki, które pozwalały mu zakonserwować ciało. Ale ludzie w okolicy zaczęli chorować, a z jego domu wyraźnie wiało chłodem, co w tym klimacie było czymś nienormalnym. Władze miasta szybko zrozumiały, co się dzieje. Jednak zanim strażnicy sforsowali drzwi sprawił, że jego ukochana ożyła. Początkowej radości ustąpiło rozczarowanie, kiedy okazało się, że Tifa była tylko cielesną kukłą, pozbawioną świadomości. Kiedy przerażeni strażnicy wyciągali go z mieszkania, widział jeszcze jej martwe, patrzące przed siebie oczy. Raptownie urosły jej włosy i paznokcie. Siedziała z lekko uchylonymi ustami. Nie była już człowiekiem.

fragment powieści „Czerwień Humeru”

autorstwa R.G. Sawickiego

czewrwien-humeru-plakat-a3
projekt okładki autorstwa Alberta Panasa

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s