Już starożytni zwracali uwagę na to, jak dużą rolę odgrywa wstęp. Cycero zalecał, by był opracowany z niezmierną starannością, bowiem opinię na temat autora i jego dzieła formułuje się właśnie na podstawie wstępu.

Pars pro toto

Warto pamiętać, iż wstęp jest integralną częścią publikacji, powinien więc korespondować z innymi jej elementami, tj. z tytułem, mottem, cytatem, dedykacją itd. (niepotrzebne skreślić). Często bywa, że autor wyjaśnia, analizuje, a nawet doprecyzowuje w nim choćby tytuł.

Wstęp jest nie tylko częścią teksu, ale także (a może przede wszystkim) jego początkiem jako całości. To rozróżnienie jest bardzo istotne, bowiem jak podaje Jolanta Maćkiewicz w Jak dobrze pisać. Od myśli do słowa: 

Wstęp to zarazem początkowa część całości, czyli wstęp do czegoś, i fragment tekstu umożliwiający  (ułatwiający, zapewniający) odbiorcy dostęp do całości, czyli wstęp dla kogoś. (Brooks, Warren 1972: 16,  za Maćkiewicz, 2010: 29).

Wybór jest prosty

Na to, jaki wstęp powinien być mają wpływ dwa czynniki:

a. tekst, zatem bierzemy pod uwagę gatunek, temat i jego funkcję,

b. czytelnik, a więc prognozujemy jaką ma wiedzę, potrzeby, zainteresowania, poglądy oraz to, jaki może mieć stosunek do przedstawianych w publikacji problemów.

Wydaje mi się, iż pierwszy punkt łatwiej określić – tworzymy wstęp, który pod każdym względem pasuje do pozostałych części książki (merytorycznie, językowo, wizualnie) do tego stopnia, iż bez niego tekst nie jest wystarczalny.

Drugi aspekt, równie ważny, zdaje się nieco trudniejszy. Bowiem autor ma za zadanie nawiązać we wstępie relację z odbiorcą, ale zanim to zrobi musi jeszcze zachęcić go do sięgnięcia po lekturę, zatem zwrócić uwagę. Co więcej, musi starać się, by raz pozyskanej atencji już nigdy nie stracić. Tak, wstęp to taki moment lektury, w którym czytelnik podejmuje decyzję, czy chce przeczytać daną książkę. Warto zatem być wobec niego szczerym – dać się poznać, nakreślić problematykę i przyzwyczajać do określonego toku myślenia.  Nie ma nic gorszego, niż obietnice bez pokrycia.

Początek początkowi nierówny

Jak można zaczynać? Oto jest pytanie!

  1. Początek może stanowić tło. Dzięki temu z łatwością określimy problematykę z osadzeniem jej w jakimś kontekście (związanym z: przestrzenią, czasem, problematyką). Pamiętajmy jednak o tym, żeby nie przesadzić – proporcje muszą być zachowane, zatem wstęp ma jedynie nakreślić ów kontekst.
  2.  Zapoczątkować tekst może jego prezentacja. Znacznie ułatwia to czytelnikowi rozeznanie się o czym jest publikacja, jaki ma zakres tematyczny i czego można w niej oczekiwać. Mile widziana jest także autoprezentacja autora.
  3.  Zacząć można od argumentacji. Odwołujemy się w tym wypadku wprost do sztuki retorycznej: formułujemy tezę, zadajemy pytania, wątpliwości.
  4. Wstępem do lektury może być przyciągnięcie czytelnika. Jest to tzw. zarzucenie wędki. W tej kategorii ogranicza nas tylko własna wyobraźnia, bowiem możemy: opowiedzieć historię, anegdotę, zwierzyć się, powołać się na statystyki, badania, przywołać cytat, a także wykorzystać cały arsenał środków stylistycznych, choćby metaforę.

Z jednej strony wstęp, niezależnie od rodzaju, nie powinien być za długi. Umiejętność syntezy jest jedną z najbardziej cenionych i pożądanych zdolności. Z drugiej zaś, w dość krótkim tekście (mówi się, że wstęp powinien stanowić nie więcej niż 15% całości) musimy w sposób odpowiedni przygotować czytelnika do lektury.

Dwa podstawowe błędy, o których mówią liczni naukowcy, to wstęp zbyt długi lub zbyt ogólnikowy. Pierwsze źle, bo wówczas nadawca ma tendencje do odchodzenia od tematu, a co za tym idzie, jego problematyka staje się rozmywa. Drugie źle, bo czytelnik czuje się zlekceważony. Wystrzegajmy się także banalnych sformułowań (wszyscy wiemy) – niczemu one nie służą.

W skrócie…

…dobry wstęp winien chwycić czytelnika za gębę i już nie puścić, aż do ostatniej strony książki. Powinien rozbudzić ciekawość, zaintrygować, sprawić, by odbiorca polubił autora, wreszcie ­­– by poczuł z nim wspólną więź intelektualną. I ostatnia rada: jeśli stoi przed nami zadanie napisania tekstu, to spróbujmy nie tylko stawiać się w roli autora, ale też starajmy się myśleć jak czytelnik. To wiele ułatwi, bowiem my czytelnicy lubimy, jak nas się docenia i nami się interesuje.

literatura:

J. Maćkiewicz, Jak dobrze pisać. Od myśli do tekstu, Warszawa 2010.

E. Wierzbicka, A. Wolański, D. Zdunkiewicz-Jedynak, Podstawy stylistyki i retoryki, Warszawa, 2008.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s