Pojawia się wraz z potencjałem literackim komputerów w latach 80. i służy początkowo do tworzenia rozbudowanych opowiadań o strukturze „skokowej”, powieści, a nawet poezji. Ostateczny kształt tego rodzaju dziełom nadawał czytelnik, w wyniku decyzji lekturowych, jakie podejmował, klikając (bądź nie) w odnośnik. Hipertekst, bo o nim mowa, najpełniej realizuje się na ekranie komputera połączonego z internetem, ale funkcjonował jeszcze przed erą hipermediów.

 

Hipertekst z wystąpień Teda Nelsona
źródło:  http://techsty.art.pl

Twórca pojęcia hipertekst — Ted Nelson uważa, że nie sposób zrealizować utworu o strukturze „linkowej” inaczej niż w wersji elektronicznej. Jest to bowiem tekst rozbity na fragmenty, które na wiele sposobów są ze sobą połączone  odsyłaczami. Tekst rozbudowujący się w trakcie lektury, na skutek decyzji czytelnika. Definicja ta pochodzi z 1965 roku i powstała na określenie hipermediów tekstowych. Natomiast hipertekst literacki to odkrycie z lat 80., w myśl którego to czytelnik (a nie autor) miał decydować o kształcie fabuły, sylwetce postaci albo opisów.

Dzieło hipertekstowe złożone jest zwykle z wielu leksji (pól pisma, tekstonów), połączonych ze sobą i tworzących swoistą sieć. Czytający poszczególne fragmenty wybiera, jaki element otworzy w kolejności, a przez to wpływa na ostateczny kształt utworu. Mówi się zatem o dwóch rodzajach hipertekstu:

  • eksploracyjnym — pozwalającym na dowolną lekturę,
  • konstrukcyjnym — dającym możliwość modyfikacji czytanego tekstu, linków, a nawet dodawanie własnych fragmentów.

Wszyscy znamy  przykłady takich tekstów, jest to bowiem naturalny sposób funkcjonowania internetu. Już choćby artykuły w popularnej encyklopedii internetowej stanowią ilustrację wielopoziomowej, rozgałęziającej się, hipertekstowej struktury. Wśród pionierskich na gruncie literackim utworów o takim charakterze należałoby wskazać: „Grmmatron„, „Patchwork girl” i „Sunshine ’69„. Polskojęzyczne hiperteksty to na przykład: „Koniec świata według Emeryka„, „Popiół i diament„, Blok (od jakiegoś czasu niefunkcjonujący już w sieci).

Hipertekstów można i należy szukać także poza siecią i światem wirtualnym. Czyż najzwyklejsze w świecie przypisy, odsyłacze słownikowe i encyklopedyczne nie są przykładem „linkowania” na papierze? Co więcej, hipertekstowe powieści ogłaszano również drukiem, jak w 1963 roku uczynił Julio Cortāzar, wydając „Grę w klasy”. Otworzywszy książkę, czytelnik tej powieści widzi nie słowo wstępu, a instrukcję obsługi:

Tablica orientacyjna

Na swój sposób książka ta zawiera w sobie wiele książek, przede wszystkim zaś dwie książki.

Pierwszą należy czytać normalnie, a kończy się ona na rozdziale 56, pod którym znajdują się trzy ozdobne gwiazdki równoznaczne ze słowem „koniec”, w konsekwencji czego czytelnik bez wyrzutów sumienia może zrezygnować z dalszego ciągu.

Drugą należy rozpocząć od rozdziału 73., czytając w dalszym ciągu według numerów, które są zaznaczone pod każdym rozdziałem. W razie pomyłki lub też zapomnienia wystarczy zajrzeć do następującej tabeli:

73 — 1 — 2 — 116 — 3 — 84 — 4 — 71 — 5 — 81 — 74 — 6 — 7 — 8 — 93 — 68 — 9 — 104 — 10 — 65 — 11 — 136 — 12 — 106 — 13 —115 — 14 — 114 — 117— 15 — 120 […]

 

Może więc dowolnie manipulować dziełem i tworzyć jego ostateczny kształt. Warto również dodać, że owa dowolność w lekturze jest wręcz wymuszona przez autora. W trakcie podążania za wypisaną na początku powieści nawigacją okazuje się bowiem, że niektóre rozdziały nie istnieją. I co teraz? Pozostaje wolny wybór…
Bliższa naszym czasom hipertekstowa, ale drukowana literatura to na przykład powieść „Nieszczęśni” opublikowana w serii Liberatura (link do filmu o utworze). Nielinearność struktury „Nieszczęsnych” polega na tym, iż nie jest to nawet książka, a zbiór wypełnionych tekstem kartek, które czytelnik przed rozpoczęciem lektury powinien podrzucić, pozwalając im bezwładnie się rozsypać, a następnie zebrać i, nie zważając na nic, zacząć czytać. Trudno o większą możliwość wywierania przez czytelnika wpływu na ostateczny kształt dzieła.
Hipertekst jest wobec tego starszy od internetu i zdecydowanie bardziej wyrafinowany, choć nie mniej interaktywny. Inaczej sprawa ma się z bliskim krewnym hipertekstu – cybertekstem.
Ciąg dalszy nastąpi…
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s