Na początku było słowo, a słowo było wypowiadane ustnie i dobre było takie słowo. Dzisiaj słowo jest drukowane albo istnieje wirtualnie na ekranach urządzeń elektronicznych. Nierzadko walczy o naszą uwagę z zastępami ruchomych obrazków, klipów video i komunikatów reklamowych. Być amatorem czytelnictwa w erze ekranów nie jest łatwo, zwłaszcza że skupianie się na tekście to mało atrakcyjne zajęcie w porównaniu z codziennym multi-taskingiem. Jak się więc czyta książki w dobie internetu?

stocksnap_ue5sz7aatm

Dawno, dawno temu, ludzie porozumiewali się ze sobą za pomocą słów wypowiadanych w bezpośredniej rozmowie. Dawno, dawno temu, istniały jeszcze narracje spajające więzi społeczne. Dawno, dawno temu, potrafiliśmy słuchać się nawzajem,  a słowo (logos) miało ogromne znaczenie. Przede wszystkim, dlatego że przypisywano mu moc sprawczą: zaklęcia, modlitwy, rozkazy, dekrety monarsze itd. Pierwsze książki – przepisywane misternie w skryptoriach – traktowano z pietyzmem i otaczano kultem jak relikwie. A potem, długo długo potem, złotnik z Moguncji wynalazł ruchomą czcionkę i umasowił książkę. Choć wydawałoby się, że druk był zbawiennym dla literatury odkryciem, to w istocie sprawił, że zaczęliśmy inaczej przyswajać słowo – już nie w formie ustnej komunikacji (czyli mówiąc i słysząc jednocześnie), ale za pomocą wzroku. Nobilitacja tego zmysłu miała daleko idące konsekwencje, których pokłosiem jest między innymi prymat kultury obrazkowej, jaki na co dzień obserwujemy.

Kiedy zaś świat opanował internet okazało się, że absorbowanie jednego zmysłu przez jeden bodziec to za mało, żeby skupić uwagę czytelnika. Czarne połacie tekstu na białych arkuszach, przeplatane albo i nie przeplatane ilustracjami, ta sama struktura papieru przez kilkaset stron… Jak to się ma do kilku tysięcy najrozmaitszych komunikatów informacyjnych, jakie otrzymuje każdego dnia? Jesteśmy otoczeni nadmiarem kolorów, nadmiarem dźwięków, nadmiarem treści. Odbieranie takiego ogromu bodźców jest nie lada wyzwaniem dla naszego mózgu. Stosujemy podzielność uwagi, wykonujemy jednocześnie kilka czynności, spędzamy lwią część przed ekranem (komputera/telefonu/ telewizora), a wszystko to sprawia, że mózg jest jak panel sterowniczy rozgrywki opartej o multi-tasking. Nic więc dziwnego, że literatura w tradycyjnym wydaniu dla niewielu jest jeszcze atrakcyjna. Czytanie zadrukowanych stronic to zbyt słaby bodziec, żeby skupić uwagę. Zdaje się, że to z tego powodu wydawcy, zwłaszcza literatury popularnej, rywalizują między sobą w wymyślaniu sposobów na „udziwnienie” formy książki. I tak mamy przepiśniki pachnące lawendą, powieści zadrukowane wspak, dzienniki zachęcające do niszczenia poszczególnych stron w trakcie czytania – wymieniać można by długo. Przyznać trzeba, że są to rozwiązania interesujące, ale niewiele mają wspólnego ze sztuką, awangardyzmem i twórczymi eksperymentami. Jawią się raczej chwytami marketingowi mającymi zwiększyć sprzedaż i tak już (nomen omen) popularnej literatury.

Nie twierdzimy bynajmniej, że jest w tym coś złego. Takie są następstwa rozwoju technologicznego, a my nie chcemy w żadnym razie zawracać Wisły kijem. Pamiętajmy tylko, że intrygująca, zaskakująca forma ma potęgować treść, a nie dominować nad nią. Zachowanie właściwych proporcji między słowem i formalnymi innowacjami jest szalenie ważne, bo stanowi o istocie książki. Same dbamy o jak najstaranniejszą estetykę przecinkowych publikacji. Czasem oznacza to dynamiczne ilustracje na marginesach i interaktywne ebooki. A mimo to tęskno nam do takiej lektury, o jakiej pisze Italo Calvino:

   Rozluźnij się. Wytęż uwagę. Oddal od siebie każdą inną myśl. Pozwól, aby świat, który cię otacza, rozpłynął się w nieokreślonej mgle. Drzwi lepiej zamknąć: tam zawsze gra telewizor. (…) Przybierz najwygodniejszą pozycję: usiądź, wyciągnij nogi, połóż się, zwiń się w kłębek. Połóż się na plecach, na boku, na brzuchu. Usiądź na krześle, na kanapie, w fotelu na biegunach, na leżaku, na pufie. Na hamaku, jeśli masz hamak. Połóż się, oczywiście, na łóżku albo do łóżka. (…) Dobrze zatem, na co czekasz?

fragment powieści Italo Calvino, „Jeśli zimową nocą podróżny”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s