Tym razem czarno na białym,odwołując się do faktów, bez czarnowidztwa — opowiemy, jak to jest z czytaniem książek u Polaków. Mamy wyniki badań, zestawienia procentowe i wnioski, dzięki którym możemy uspokoić wszystkich, którzy książki i ich czytelników spisali już na straty.

stocksnap_070glis55v

Zacznijmy od, zdaje się, najtrudniejszego do rozstrzygnięcia problemu, czyli od próby ustalenia poziomu czytelnictwa. Pomocna może być informacja o tym, jaki procent ludzi kupuje książki.

         Czytający        Kupujący
2004      58%              40%
2006      50%              33%
2008      38%              23%
2010      44%              23%
2012      39%              30%

Tab. 1 Źródło: RYNEK KSIĄŻKI W POLSCE / 2014, Biblioteka Analiz Sp. z o. o., s. 17.

Biblioteka Narodowa podaje, że liczba czytających przez długi czas utrzymywała się na stałym poziomie. Dopiero w 2008 roku doszło do wyraźnego spadku. Jak widzimy w tabeli (Tab. 1) wówczas po co najmniej jedną książkę przez cały rok sięgnęło jedynie 38% Polaków. Co prawda w kolejnych latach procent czytających wzrósł, ale zmieniono metodologię badań. W związku z tym podobny wynik otrzymano cztery lata później, badając tylko dorosłych (pominięto zupełnie dzieci i młodzież w wieku szkolnym).[1] Dla pełnego obrazu sytuacji w raporcie dodano informacje szczegółowe (Tab. 2).[2]

                                                                         2004     2006       2008      2010      2012
Osoby nieczytające                                   41,8%    50,3%    62,2%    56,0%    60,8%
Osoby czytające 1-6 książek                   32,9%    31,7%    24,8%    31,1%    26,5%
Osoby czytające 7 lub więcej książek    24,4%    17,2%    10,6%    11,6%    11,1%

Tab. 2  Źródło: RYNEK KSIĄŻKI W POLSCE / 2014, Biblioteka Analiz Sp. z o. o., s. 18.

Interesujące wydają się rezultaty badań niezależnych przeprowadzonych przez Centrum Badania Opinii Społecznej na zlecenie Polskiej Izby Książki w 2013 roku, z których jasno wynika, że 68% przeczytało minimum jedną książkę w ciągu roku. Dwie do trzech przeczytało 15% ankietowanych, od jedenastu do dwudziestu – 9%, natomiast ponad dwadzieścia – 10%. Tych, którzy nie przeczytali ani jednej książki było 31%.[3]

Nietrudno zauważyć, że przedstawione wyniki badań wykluczają się: Biblioteka Narodowa podaje, że w 2012 roku czytających było 39%, natomiast Polska Izba Książki, że 68%. Skąd taka różnica…?

E-czytelnik

Odpowiedzią na rozważania dotyczące czytelnictwa i kondycji literatury był raport o runku e-booków sporządzony przez Virtualo pod patronatem Biblioteki Analiz — czasopisma, które zajmuje się tematyką wydawniczo-księgarską.

Badanie pod nazwą „Czytelnikoliczenie” polegało na wypełnieniu formularza. Pojawiły się w nim pytania o urządzenie, na którym się czyta i od kiedy jest się w jego posiadaniu; liczbę przeczytanych książek i sam sposób czytania, a także o wiek i płeć respondentów.[4] Okazało się, że najliczniejszą grupę — aż 67% — stanowiły osoby w przedziale 25—45 lat, w tym 44% to 25—35 lat, a 23% — 36—45. Wynika stąd jasno, że wśród uczestników zabrakło młodzieży do lat 24.[5] Jeśli chodzi o kwestie płci i motywów sięgania po literaturę, to w raporcie możemy przeczytać, że:

Wśród  osób  biorących  udział  w  badaniu  większość  stanowili  mężczyźni — 56% w porównaniu do 44% kobiet. […] Gdy badanych poproszono o wskazanie  motywów,  dla  których  sięgnęli po  czytaną  książkę,  kobiety  częściej niż mężczyźni wskazywały relaks i rozrywkę, czytelnicy zaś częściej niż czytelniczki preferowali lektury służące ich rozwojowi i poszerzeniu wiedzy o świecie”. Jednak w przypadku przebadanej przez Virtualo grupy wśród e-czytelników dominują mężczyźni i możemy zakładać, że to oni stanowią  obecnie  większość  e-czytelników.  […] Możemy więc zakładać, że w ciągu kilku najbliższych lat liczba e-czytelników i e-czytelniczek zacznie się wyrównywać. Początkowe różnice w tym zakresie mogą wynikać  z  faktu,  że  to  mężczyźni  zazwyczaj w większym stopniu zainteresowani są wszelkimi nowinkami technologicznymi, w tym również nowymi trendami związanymi z czytelnictwem (czyli e-bookami i e-czytnikami). Wraz z upowszechnianiem się e-czytników, tabletów i smartfonów oraz coraz większą dostępnością e-booków z wszelkich kategorii różnice te powinny powoli zanikać.[6]

Co z tego wynikło?

Badania pokazują, że każdy z ankietowanych przeczytał średnio 50 e-booków na przestrzeni różnej liczby lat. Zaledwie 2% osób rozpoczęło swoją przygodę z e-czytaniem przed 2009 rokiem, a 4% ankietowanych czyta na e-czytniku od 2010 roku. 10% ankietowanych zaczęło czytać e-booki w 2011 roku, 29% w 2012, a aż 39% w 2013 roku. Odsetek uczestników badania, którzy kupili swój czytnik w 2014 roku, wyniósł 16% – trzeba jednak pamiętać, że badanie przeprowadzono z uwzględnieniem upływu czasu i wielkości próby, średnia ważona wyniosła 29,8 e-booków czytanych rocznie przez jednego e-czytelnika. Daje to wynik 2,5 książki na miesiąc. W badaniu czytelnictwa Biblioteki Narodowej kryterium dla „czytelników rzeczywistych” było 7 i więcej książek rocznie i tylko 11% Polaków tyle książek rocznie czyta. Tymczasem z przeprowadzonych przez Virtualo badań wynika, że e-czytelnicy czytają średnio 3 razy więcej niż „czytelnicy papierowi”, którzy są głównie „przedmiotem badania Biblioteki Narodowej”. Interesująco w tym kontekście przedstawiają się również dane Biblioteki Narodowej, z których wynika, że do lektury e-booków przyznało się 7% badanych, a do słuchania audiobooków – 6%. Wynika z tego, że e-czytelnicy stanowią mniejszość wśród ogółu czytelników, jednak ta mniejszość tworzy swoistą elitę osób, które jak na polskie standardy czytają ponadprzeciętnie dużo.[7]

Powodów takiego stanu rzeczy możemy doszukiwać się choćby we względach pragmatycznych – użytkownik czytnika ma przy sobie całą potrzebną mu literaturę. Dodatkowo kusi go forma, bowiem coraz częściej pojawiają się na rynku e-booki o charakterze multimedialnym czy nawet interaktywnym.

Istotne w tym kontekście może być również opodatkowanie książek, bowiem podczas gdy od wydań tradycyjnych płaci się 5%, to dla wydań elektronicznych aż 23%. Gdyby ujednolicono podatek, możliwe, że e-booki byłyby jeszcze tańsze.

Zatem zarówno raport Virtualo, jak i przywołane przeze mnie przykłady, potwierdzają, iż czytelnictwo de facto nie umiera. Możemy wysnuć wniosek, iż zmieniają się jedynie formy komunikacji i poziom zaawansowania technologicznego czytelników, a w zasadzie już e-czytelników.


[1] RYNEK KSIĄŻKI W POLSCE / 2014, Biblioteka Analiz Sp. z o. o., s. 17.

[2] Ibidem, s. 18.

[3] Ibidem, s. 18.

[4] Raport o rynku e-booków w Polsce w latach 2010-2014, Virtualo pod patronatem merytorycznym Biblioteki Analiz., s. 7.

[5] Ibidem.

[6] Ibidem, s. 7-8.

[7] Ibidem, s. 8-9.

*Wpis stanowi fragment artykułu „Wokół »śmierci« literatury” S.Rudzkiej

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s