Jedni mówią, że potrzebują weny, a kiedy już się ona pojawi, pisanie przebiega błyskawicznie. Inni utrzymują, że wystarczy dobry pomysł, plan i systematycznie wykonywanie kolejnych punktów. Skupienie, muzyka, kawa, wiele godzin spędzonych przed komputerem i w końcu jest. Książka gotowa. Podekscytowany autor dzierży w dłoniach swoje dzieło i co teraz?

9qevp5yho3

Sposobów opublikowania książki drukiem (albo w wersji elektronicznej) jest kilka: współpraca z tradycyjnym wydawnictwem, umowa z jednostką akademicką, w której autor pracuje, publikacja w internecie (np. na własnej stronie internetowej) czy self-publishing. Wybór między tymi ścieżkami sprowadza się w zasadzie do odpowiedzi na pytanie: ile pieniędzy mogę w to zainwestować, jak dużo czasu mogę temu poświęcić albo czy mam wystarczające kompetencje, żeby przejść przez ten proces samodzielnie. O każdej z tych opcji powiedziano już wiele, każda ma wady i zalety, ale jest (co najmniej) jeden czynnik o niebagatelnym znaczeniu, który często przeważa szalę — finansowa gratyfikacja dla autora.

Każdy chce być odpowiednio wynagradzany za swoją pracę, a pisanie książek jest nią bez wątpienia, bywa, że niezwykle ciężką. Tymczasem zdarza się nierzadko, że po trudzie tworzenia i wydawania autora czeka ochłap zysku lub jest przez wydawnictwa mamiony wizją wypromowania nazwiska i niematerialnymi korzyściami. Wydawnictwo akademickie? – niewielki zysk, a cały splendor zabiera uczelnia. Self-publishing? — zysku więcej, o ile oczywiście książka się sprzeda, a trudno łączyć w sobie kompetencje pisarza, redaktora, korektora i marketera zarazem. Prawdopodobieństwo sukcesu jest przy tym zależne od dotychczasowego dorobku i tzw. wyrobionego nazwiska. Co z debiutantami? Na ile można liczyć, że dobra dusza w „wydawnictwie dla młodych adeptów sztuki pisarskiej” zajmie się właściwą promocją ich dzieł?

 

Dostrzegłyśmy te problemy jeszcze zanim powstał Przecinek. Dalekie jesteśmy od głoszenia prawdy objawionej i nie mamy monopolu na słuszność idei, ale wiemy, że nasze zasady współpracy z twórcami są po prostu uczciwe. Jako fundacja możemy pozyskać środki na ogłoszenie książki drukiem lub publikację w formie ebooka. Nawet jeśli tak się stanie, nie zabierzemy całego zysku dla siebie. Przedstawiamy naszym autorom umowy, w świetle których są oni wynagradzani zawsze, bez względu na wkład finansowy. I nie jest to 5%, 10% czy 15%, jak zwykło się proponować w tradycyjnych wydawnictwach.

 

Ten, kto podejmuje z nami współpracę jest traktowany z należytym szacunkiem i poważaniem. Oznacza to, że każdemu zorganizujemy odpowiednią kampanię marketingową i szereg wydarzeń „okołowydawniczych”. Zadbamy również o to, żeby prace redaktorskie i związane z oprawą graficzną przebiegały w zgodzie z oczekiwaniami i wolą autora. A tych, którzy zechcą własnym sumptem sfinansować proces wydawania, obdzielamy połową zysku ze sprzedaży. Nie obiecujemy, że zrobimy książkę w ekspresowym tempie. Przygotowanie tekstu do druku wymaga bowiem czasu, jeśli nie chcemy stracić na jakości finalnego dzieła. Powołujemy się jednak na własny perfekcjonizm, zapewniając o — satysfakcjonujących obie strony — efektach.

 

Zatem wszystkim, którzy stoją właśnie w obliczu wyboru odpowiedniej dla siebie ścieżki wydawniczej, polecamy dopisanie Przecinka do listy możliwości. Chętnie odpowiemy na pytania związane z podejmowaniem wyboru i posłużymy radą. Być może nadszedł właśnie odpowiedni moment, żeby wyjąć pisane do szuflady stronice.

Reklamy

One thought on “Napisałem książkę i co teraz?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s